11. 5 językowych ciekawostek na długie popołudnie

W tym miesiącu zdecydowałam się zrezygnować z polecanek – wszyscy mamy chyba już trochę dosyć list książkowych/filmowych/rzeczy-do-nauczenia-się na “czas zarazy”, nie potrzebujecie więc już kolejnej takiej ode mnie. Zamiast tego coś lekkiego, przyjemnego i – mam nadzieję – ciekawego, czyli ciekawostki językowe. Z racji studiowania językoznawstwa mam z takimi styczność prawie na co dzień – oto więc 5 faktów o językach świata w przystępnej formie.

1. Pomyśl o przyszłości

dzieci z plemienia aymara
source: wladimir rupcich, pixabay.com

No właśnie: czy kiedy myślicie o przyszłości, będziecie “wybiegać myślą naprzód”? A kiedy wspominacie przeszłość, “oglądać się za siebie”?

Jeśli odpowiedzieliście, tak, to znaczy, że należycie do zdecydowanej większości narodów świata, u których przeszłość jest właśnie “za nami”, a przyszłość – “przed”. Okazuje się jednak, że czas nie wszyscy postrzegamy w ten sam sposób, i nawet taką, wydawałoby się, podstawową rzecz, możemy widzieć odmiennie zależnie od kultury i języka, z którymi dorastaliśmy.

W północnym Chile, w Andach, mieszkają ludzie należący do grupy zwanej Aymara. Ich słowo na przeszłość to “nayra”, czyli dosłownie “oko”, “wzrok”, lub “przód”. Z kolei przyszłość to “q”ipa”, czyli “tył”.

W związku z tym, Aymara postrzegają przeszłość jak to, co już widzieliśmy, czyli jako znajdującą się “z przodu”, a przyszłość jako to, co jest nieznane, niewidoczne – czyli znajdującą się “z tyłu”.

Jak dotąd język Aymara jest jedynym, w którym zaobserwowano taki sposób postrzegania czasu, ale istnieją przesłanki, że możliwe jest to też w niektórych językach Maorysów.

2. Udowodnij, skąd to wiesz

dwóch mężczyzn pogrążonych w rozmowie
source: Daniel Fazio on Unsplash

Kiedy po polsku opowiadamy komuś, że “wiesz, Kaśka to się wyprowadza w maju”, nasz język nie wymaga od nas, żebyśmy za pomocą jakiegoś gramatycznego dodatku przekazali rozmówcy, skąd mamy taką informację. W wielu językach świata istnieje jednak zjawisko takie jak ewidencjalność – czyli konieczność zastosowania odpowiedniej końcówki/przedrostka, aby wraz z informacją określić jej źródło.

Przykładowo, jeśli w języku Koasati (Ameryka Północna) powiemy “nipó-k aksóhka-ha“, to za pomocą końcówki “ha” przekażemy, że “brzmi, jakby mięso się przypalało.” Turecki z kolei zastosuje różne konstrukcje, jeśli chcesz powiedzieć, że “Ahmed przyszedł (i widziałam, jak przychodził)”, a “Ahmed przyszedł (ale nie widziałam tego na własne oczy)”. A na przykład język Tuyuca (Brazylia, Kolumbia), zastosuje różne formy tego samego czasownika zależnie od tego, czy mówimy o czymś, co usłyszeliśmy, zobaczyliśmy, czy poczuliśmy.

3. Języki migowe

ręce układające się w znak języka migowego
source:  Jo Hilton on Unsplash

Wiecie, że na świecie istnieje wiele języków migowych? Słyszeliście pewnie o ASL i BSL, czyli angielskim i brytyjskim systemie, ale my też mamy własny – nazywa się PJM, czyli Polski Język Migowy. Swoje własne wersje języka migowego ma też sporo innych krajów – na przykład Francja czy Indie. Istnieją też języki migowe bardzo niewielkie, takie jak Kata Kolok – czyli język naturalnie wytworzony i używany przez zaledwie dwie wioski w Indonezji. Przez około sześć pokoleń, znaczące części populacji tych wiosek rodziły się głuche – przez co narodziła się też konieczność znalezienia nowej metody komunikacji, która używana jest do dziś.

Kolejną ciekawostką jest też fakt, że własny język migowy mają Rdzenni Amerykanie – nazywa się on PISL, od Plains Indian Sign Language. Dziś jest on już w dużej części kulturową ciekawostką, a współczesny Indianin będzie raczej używał ASL, natomiast w XVIII – XIX wieku korzystało z niego najprawdopodobniej nawet 100 000 ludzi. Poza byciem metodą komunikacji osób niesłyszących, PISL był też używany np. w trakcie polowań czy handlu. Pomagał też w dogadaniu się osobom z różnych plemion.

4. Czy to przypadek?

dymek mowy z wielokropkiem
source:  Volodymyr Hryshchenko on Unsplash

Język polski znany jest ze swojej trudności – jedną z kłód rzucanych pod nogi osobom, które chcą się go nauczyć, są przypadki. Tychże posiadamy 7 – i, jeśli uczyliście się kiedykolwiek jakiegokolwiek języka z przypadkami, to rozumiecie na pewno, że i tak jest to boleśnie dużo.

Istnieją jednak na świecie języki, którym 7 było mało – i tak np. czeczeński ma ich 8, baskijski 12, fiński – 15, a węgierski… 29. W tym języku osobny przypadek będzie odpowiadał np. za rzeczowniki mające przekazać do jakiego czasu/miejsca coś trwa (np. januárig – do stycznia), czy za wydarzenia odbywające się co konkretny okres.

Językiem, który ma najwięcej przypadków (jeśli wliczymy w to wszystkie kombinacje itp.), będzie Tsez – ten ma ich aż 64 (!).

Dodatkowa ciekawostka: jako dorośli, z nauką języków z 64-ema przypadkami mielibyśmy ogromny problem. Z kolei świetnie radzą sobie ze skomplikowaną gramatyką dzieci – a bardziej problematyczne jest dla nich przyswajanie sobie nowego słownictwa. Istnieje teoria, że języki ze skomplikowaną gramatyką to takie, których w przeciągu wieków niewiele osób uczyło się po okresie dzieciństwa.

5. Nie komplikujmy tego

mężczyzna z papui nowej gwinei w plemiennym stroju
source: Adli Wahid on Unsplash

Wiecie, ilu języków używa się w Polsce? Wiadomo – jednego… nie, wcale nie. Jeśli wliczymy w to rozmaite dialekty i gwary, które nie są jednoznacznie rozgraniczone (różnica między gwarą, dialektem, a językiem, jest często kwestią przyznawanego im politycznie i społecznie statusu, a nie np. poziomu rozwoju czy skomplikowania), to doliczymy się pewnie dwudziestu kilku – nie wliczając w to języków używanych przez imigrantów. Zaliczylibyśmy do tej grupy dwudziestu kilku np. wilamowski (okolice Śląska Cieszyńskiego i małopolski), kaszubski czy tatarski. W Polsce żyje niecałe 38 milionów osób.

Wiecie, ile osób żyje na Papui Nowej Gwinei, wyspie na Pacyfiku? Około 8-9 milionów. A ilu języków się tam używa? Między 750 a 1000. To tak, jakby każde 8000-9000 ludzi miało swój własny język. I spróbujcie się teraz dogadać…

To tyle!

Dajcie znać, czy takie posty Was ciekawią – językoznawstwo to w końcu coś, co tygryski lubią najbardziej, nawet, jeśli do zajmowania się językoznawstwem historycznym – czyli moją działką – trzeba być trochę masochistą.

A jeśli sami znacie jakieś fajne ciekawostki o językach, to nie omieszkajcie się podzielić. W końcu to fajna rzecz.

Marta

Marta

Graficzka specjalizująca się w projektowaniu książek, studentka językoznawstwa, rysowniczka. Pasjami czyta fantastykę i sci-fi, nie pogardzi dobrym reportażem, kryminałem, czy literaturą popularnonaukową. Z uporem maniaka analizuje rzeczy.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Marcin

    Ciekawy wpis i zdecydowanie warto takie powtarzać. Dobrze czasami poczytać na luzie i dowiedzieć się o kilku interesujących ciekawostkach językowych 🙂

    1. Marta

      Dzięki, fajnie, że się podobał! 🙂

Dodaj komentarz