12. Trzy słowa o fanfiction

Jeśli należycie do plemienia ludzi Internetu, słyszeliście na pewno o fenomenie takim jak fanfiction – czyli, tłumacząc dosłownie, “fikcja fanowska”. Termin ten oznacza w skrócie twórczość literacką, której akcja osadzona jest w stworzonym przez kogo innego uniwersum – np. w świecie Harry’ego Pottera – i wykorzystuje często tamtejsze postaci.

Ciekawostka: samo słowo “fan” z kolei pojawiło się po raz pierwszy pod koniec XIX stulecia i pochodzi od łacińskiego “fanaticus”. Użyte zostało w związku z widzami sportowymi, choć pierwotnie oznaczało wyznawcę jakiejś religii, a popularne zaczęło być w wieku XX.

Skąd to się wzięło?

Jeśli poszukacie informacji o początkach fanfiction, to najprawdopodobniej jako pierwszą znajdziecie informację, że jego początkiem był Star Trek i lata 70. Z tym stwierdzeniem można by jednak dość owocnie polemizować – bo czym tak naprawdę “Raj utracony” Miltona jak nie fanfikiem opartym na Biblii? Tak samo zaklasyfikować można by “Boską komedię” Dantego czy “Eneidę” Wergiliusza, a bliżej współczesności – na przykład “Penelopiadę” Margaret Atwood, ktora opowiada historię znaną z “Odysei” z punktu widzenia Penelopy.

Star Trek (NBC) 1966-1969 Episode: Devil In The Dark. Wyświetlone: Marzec 9, 1967. William Shatner, Leonard Nimoy. Źródło: IMDB

Wynalezienie i rozpowszechnienie się Internetu faktycznie doprowadziło jednak fanfiction jako gatunek do rozkwitu – i powstawania fandomów, czyli społeczności fanów skupionych wokół jakiegoś dzieła kultury. I tak – jeśli chodzi o twórczość literacką, to oryginalny Star Trek był tu pierwszy.

Dlaczego ludzie piszą i czytają fanfiction? No cóż – wielokrotnie w trakcie czytania jakiejś wciągającej powieści czy serii zastanawialiście się pewnie, co by było gdyby… czyli co, jeśli ten bohater podjął inną decyzję? Albo ten przybył na miejsce akcji dziesięć minut później? A co, jeśli zmienić zakończenie, albo zinterpretować jakąś scenę w sposób zupełnie odmienny, niż przyjęty?

Kto to pisze i czyta?

Odpowiedź jest prosta: kobiety.

Jedna z popularniejszych stron, na których można znaleźć dzieła z tego gatunku, fanfiction.net, w 2010 roku zbadało swoich użytkowników pod kątem płci – i okazało się, że prawie 80% z nich osoby płci żeńskiej. Nowsze badanie, przeprowadzone przez Lindsay Mixer z Uniwersytetu Humboldta potwierdza te statystyki – wedle otrzymanych przez nią rezultatów, kobiety stanowią 74% czytelników, natomiast mężczyźni – 6,5%. Co ciekawe, Mixer uwzględniła też osoby niebinarne, czyli nie identyfikujące się z żadną z płci – ich liczba to aż 16,9%.

Dlaczego dysproporcja jest tak duża? Jedna z teorii próbujących wyjaśnić ten stan rzeczy mówi, że większość dzieł kultury tworzona była dla mężczyzn przez mężczyzn, w świecie pełnym ograniczeń i zasad przez nich stworzonych – i dlatego kobiety czują większą potrzebę przekształcania istniejących dzieł wedle własnych pomysłów.

Jeśli chodzi o seksualność – dlaczego o tym piszę, o tym zaraz – najczęściej odbiorczyniami/twórczyniami były według badań Mixer osoby biseksualne (~28%), potem – aseksualne (~21%), i dopiero potem heteroseksualne (~17%).

Podział gatunkowy

Idąc dalej z seksualnością: przeważającą część fanfików stanowią teksty będące romansami, erotykami lub mające romansowe/erotyczne elementy współistniejące z szerszą fabułą. Biorąc pod uwagę, że większą część twórców i odbiorców stanowią kobiety, brzmi to może nieco stereotypowo – dopóki nie dodamy do tego faktu, że większa część z tych romansów/erotyków to z kolei tak zwany slash, czyli historie opowiadające o związkach męsko/męskich. Wracając na chwilę do Star Treka, pierwszym naprawdę popularnym pairingiem – pierwszą parą – tego typu byli kapitan Kirk i komandor Spock. Z racji, że twórczynie fanfików mają tendencję do łączenia imion postaci do nazwy konkretnej pary, z tych dwóch powstała zbitka “Spirk”.

No dobrze – zapytajmy więc teraz, dlaczego w zasadzie kobiety piszą głównie o mężczyznach?

Harry Potter i Książę Półkrwi, Tom Felton jako Draco Malfoy. Źródło: IMDB

W tekstach poświęconych fanfiction przewija się kilka wyjaśnień tego stanu rzeczy. Sporo twórczyń tłumaczy to faktem, że dużo więcej jednak mamy w książkach czy serialach postaci męskich. Przy czym jeśli zamienilibyśmy jednego z panów na kobietę, to nie zmieniając wcale dynamiki relacji od razu uznalibyśmy ich za parę.

Socjologowie z kolei dorzucają do tego inny punkt widzenia – otóż najczęściej przewijającą się teorią jest ta mówiąca, iż pary męsko/męskie są często uważane przez kobiety za równiejsze, jeśli chodzi o dynamikę siły/władzy w związku. Dwaj mężczyźni będą stali na równej stopie, jeśli chodzi o prawa i normy społeczne powiązane z ich płcią, mężczyzna i kobieta – już niekoniecznie.

Kolejnym elementem układanki jest fakt, że fanfiction często uważane jest za swojego rodzaju wentyl, czy też pole eksploracji nieheteronormatywnych rodzajów tożsamości. Jakkolwiek niektórzy nie krzyczeliby o tym, że “wszędzie wciskają tych gejów !1!1!!!”, osoby nie-hetero pojawiają się w “oficjalnych” dziełach kultury dużo rzadziej, niż hetero (chociaż dziś widzimy je już częściej, niż jeszcze parę lat temu). Fanfiction staje się więc dziedziną, w której osoby o innej orientacji seksualnej mogą znaleźć postaci podobne do siebie samych.

Czy fanfiction może być dobrą literaturą?

Jasne.

Spora cześć twórczyń fanfiction to osoby bardzo utalentowane, często tworzące wielowątkowe, skomplikowane fabuły i nadające postaciom głębi psychologicznej, której brakowało im niekiedy w oryginale. W porządku, jest też sporo tekstów zwyczajnie złych – ale to samo możemy powiedzieć przecież o literaturze w ogóle.

Dzisiaj zresztą, kiedy społeczności skupiające tego rodzaju twórczość mają prawie pół wieku, mamy na rynku sporo uznanych i nagrodzonych pisarek, które od fanfiction właśnie zaczynały. I nie, nie mówię to E. L. James, czyli twórczyni słynnego “Greya”, który pierwotnie był fanfikiem “Zmierzchu”.

Mówię tu bardziej o twórczyniach pokroju Naomi Novik, piszącej naprawdę świetną fantastykę (jej “Wybraną” niedawno recenzowałam), która jest laureatką nagród m. in. Hugo, Nebuli, Locus czy Mythopoeic.

Dwie z ostatnich powieści Naomi Novik.

O Lois McMaster Bujold, która stworzyła klasyczną już Sagę Vorkosiganów, a która pisała kiedyś fanfiction do Star Treka.

O Neilu Gaimanie, którego raczej nie trzeba nikomu przedstawiać, a który pisał fanfiction do chociażby “Opowieści z Narnii” czy “Sherlocka Holmesa”.

Czy o Andym Weirze, który stworzył “Marsjanina” – tak, tę książkę, na której podstawie nakrecono potem film z Mattem Damonem w roli głównej.

Kto jest na topie?

Skoro już powiedzieliśmy sobie te poważne rzeczy o fanfikach, to przejdźmy do tych lżejszych – na przykład do najpopularniejszych pairingów (według statysk AO3 z zeszłego roku).

Otóż najpopularniejszymi pięcioma parami są:

  1. Castiel/Dean Winchester (Supernatural) – 79.650 tekstów w archiwum
  2. Sherlock Holmes/John Watson (Sherlock) – 59.436 tekstów
  3. Derek Hale/Stiles Stilinski (Teen Wolf) – 56.021 tekstów
  4. James “Bucky” Barnes/Steve Rogers (Marvel) – 43.515 tekstów
  5. Draco Malfoy/Harry Potter (Harry Potter) – 33.110 tekstów

Pierwsza para hetero na liście to pozycja 21. – Pepper Potts/Tony Stark (Marvel), a po nich – Rey/Kylo Ren (Star Wars) na pozycji 29.

Co jest na topie?

Fanfiction oznaczane jest zazwyczaj za pomocą tagów, informujących czytelnika, czego może spodziewać się w danym tekście. System ten przez lata rozwinął się dość szeroko, i choć każdy autor/autorka mogą dodać do swojego dzieła tagi dowolne, to istnieją umowne, acz powszechnie używane określenia na konkretne rodzaje zawartości.

I tak najpopularniejszymi tagami na AO3 są:

  1. Fluff – czyli historie urocze, słodkie, z elementami, które sprawiają, że czytelniczki robią “awww”.
  2. Angst – czyli historie, w których bohater lub bohaterowie zmagają się z jakiegoś rodzaju psychiczną traumą lub trudnymi emocjami.
  3. Smut – czyli historie zawierające sceny seksu (co ciekawe, ten tag jest dopiero trzeci na liście pomimo tego, że większość fików to romanse).
  4. Romance – wyjaśnia się raczej samo.
  5. Hurt/Comfort – czyli historie, w których jeden lub wielu bohaterów przeżywa jakąś traumę/jej konsekwencje, i otrzymuje odpowiednią do rodzaju traumy pomoc (czy to bandaże, czy herbatkę i kocyk).

Ciekawostką jest jeszcze to, że fanfiction w trakcie rozwoju gatunku wytworzyło kategorie, które powtarzają się niezależnie od uniwersum, z którego teksty akurat chcemy poczytać. Są to konkretne wątki fabularne, które w literaturze będą pojawiać się albo bardzo rzadko, albo wcale, natomiast w fikach będą nagminne.

I tak na przykład mamy światy alternatywne – czyli, powiedzmy, spotkanie i przyjaźń Sherlocka Holmesa i Johna Watsona we współczesnym amerykańskim college’u. Wewnątrz tego tagu znajdziemy jednak też na przykład światy alternatywne, w których ludzie mają “bratnie dusze” – czyli tę “jedyną” osobę przeznaczoną tylko dla nich. A wśród uniwersów “bratnich dusz” z kolei znajdziemy w każdym fandomie historie opierające się choćby na założeniu, że “bratnią duszą” bohatera jest osoba, z której imieniem urodził/a się “wytatuowanym” na jakiejś części ciała. Albo z pierwszymi słowami, które ta osoba do niej wypowie. Albo osoba, do której wiedzie go widoczna tylko dla niego czerwona nić.

“Bratnie dusze” to przykład akurat dosyć lekki – bo fanfiction ma też swoje dziwniejsze strony. Jedną ze skrajniejszych jest na przykład system A/B/O, czyli Omegaverse, ale tego nie będę wam tłumaczyć, bo jeśli już nie wiecie, o co chodzi, to po przeczytaniu o tym zaczęlibyście mi wysyłać rachunki za terapię.

Gdzie czytać?

W sieci istnieją dwa głównie “centra” fanfiction – fanfiction.net i archiveofourown.com. To drugie, dostało zresztą w zeszłym roku “zbiorczo” nagrodę Hugo.

Kończąc

Ten tekst jest już chyba wystarczająco długi, więc na tym skończymy – choć o fanfikach można by powiedzieć jeszcze sporo.

A teraz przyznajcie się: czytacie? Czy może nigdy nie pociągało was zastanawianie się nad tym, “co by było, gdyby…”?

Źródła

Mixer, Lindsay. “And Then They Boned”: An Analysis Of Fanfiction And Its Influence On Sexual Development. (2018). Master Thesis, Humboldt State University.

Thomas, Bronwen. “What Is Fanfiction and Why Are People Saying Such Nice Things about It?”. Storyworlds: A Journal of Narrative Studies , Vol. 3 (2011), pp. 1-24

New Yorker, The Promise and Potential of Fan Fiction

Washington Center for Humanities, Regarding Your Last Comment: What the Study of Fanfiction Has to Say About the Study of the Humanities

FalWriting, Fanfiction Grows Up

Marta

Marta

Graficzka specjalizująca się w projektowaniu książek, studentka językoznawstwa, rysowniczka. Pasjami czyta fantastykę i sci-fi, nie pogardzi dobrym reportażem, kryminałem, czy literaturą popularnonaukową. Z uporem maniaka analizuje rzeczy.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Panna Kajka

    Się znamy nie od dziś, więc powiem tylko, ze o fanfikach co nieco wiem, ale nie powiem 😉 I nie, za Omegaverse nie wyślę ci rachunku za terapię (chociaż wygooglowałam – i to tłumaczy te bzdurne reklamy, które mam na Instagramie na telefonie), ale za “Spirk” już tak. Chociaż jestem trekkie po koniuszki nieszpiczastych uszu, to jakoś nad fanfiction związanym ze Star Trekiem się nie zastanawiałam i ten fakt mi jednak zniszczył psychikę…
    Do listy autorów dorzuciłabym Cassandrę Clare. Jeszcze nic jej autorstwa nie czytałam, ale najczęściej kojarzyłam ją jako autorkę, która wypłynęła i uczyła się na fanfikach – bo w sumie czymże jest fanfiction, jeśli nie pewną wprawką dla nieporadnego jeszcze początkującego pisarza?
    I, muszę pokopać jeszcze jeśli chodzi o wyjaśnienia dot. homoseksualnych par, o których uwielbiają pisać kobiety. Brakuje mi jeszcze jakiejś kropki nad i, która by mnie przekonała, bo jakoś zawsze ten fakt mnie dziwił. Jeśli już miałabym pisać o Sherlocku, to raczej w opozycji do Irene Adler niż doktora Watsona, mówiąc tak z mojego, babskiego punktu widzenia. Ale! Miałam na studiach wspóllokatorkę, która uwielbiała parę Harry Potter i Draco Malfoy, co podkreślała na każdym jednym kroku, aż do zniechęcenia (łącznie z plakatami i wtrąceniami w rozmowie), więc może mam jakiś studencki uraz 😉

    1. Marta

      O widzisz, a wydawało mi się, że Omegaverse będzie najbardziej traumatyzujące 😀
      Fanfiction jest świetną wprawką, to fakt, i myślę, że autorów, którzy od fanfików zaczynali będzie coraz więcej. Zresztą czasem nawet fanfiki są wydawane oficjalnie w zbiorach opowiadań, jeśli autor wyrazi zgodę – jeśli pamięć nie myli jest coś takiego do “Wiedźmina”.
      Akurat mnie dosyć przekonują te argumenty za tym, dlaczego kobiety piszą o męsko/męskich parach, które znalazłam, ale faktycznie fajnie byłoby znaleźć jakieś takie bardziej konkretne potwierdzenie. Te istniejące argumenty to jednak tylko teorie, tylko też chyba ciężko byłoby zaprojektować badanie/eksperyment, które potwierdziłoby je jakoś empirycznie. Sama zresztą też nie mogę na to odpowiedzieć, bo jak ja pisałam fanfiki, to jedynie damsko/męskie. 😛
      Draco/Harry to jest jeden z shipów, których nigdy nie zrozumiem. Zresztą sporo takich jest. Na przykład Thorin/Bilbo. 🙂 🙂 🙂

Leave a Reply