42. E-booki: jak się rodzą i dlaczego w bólach

Kiedy byłam na początku ścieżki projektantki graficznej, chłonęłam każdy skrawek wiedzy jak wodę na pustyni - i wciąż było mi mało. Wydawało mi się, że opanowałam już podstawy składu, wiem co nieco o typografii, czas nadszedł więc ruszyć dalej - i tak skierowałam swoje spojrzenie ku e-bookom. Skoro pracowałam już nad drukowanymi wersjami książek, nie mogło być przecież rzeczą o wiele trudniejszą zamienienie gotowego już w zasadzie pliku na edycję cyfrową, prawda? ...jak się zapewne domyślacie, nieprawda - bo odpowiedzią na pytanie "jak się rodzą e-booki" jest "e-booki rodzą się w bólach".

0 Komentarzy