52. Pandemia a literatura, czyli dlaczego mam dosyć czytania o wirusach

Nie wiem czy pamiętacie, ale kilka miesięcy po rozpoczęciu pandemii - po zamknięciu wszystkiego łącznie z lasami, dezynfekowaniu rąk trzy razy na minutę i pierwszych doświadczeniach z maseczkami - do głosu zaczęło dochodzić sporo książek "pandemicznych". Dla mnie szybko wykorzystanie pandemii jako wątku literackiego przestało być neutralne - powoli odkrywam, że gdy tylko widzę na papierze "pandemia", przewracam stronę.

0 Komentarzy