22. Conlangi, czyli języki fikcyjne

Słyszeliście kiedyś słowo: conlang? Jeśli jesteście fanami chociażby “Gry o Tron” albo “Władcy Pierścieni”, to jest szansa, że obiło się wam ono o uszy – określa się w ten sposób na przykład Dothracki czy Sindarin – jeden z języków elfów. Conglangi bowiem to języki wymyślone – stworzone od podstaw przez nieco szalonych zapaleńców-lingwistów, zazwyczaj dla czystej frajdy ich tworzenia lub – jeśli twórca ma wielkie szczęście – na użytek jakiegoś serialu, książki czy filmu. Dziś dwa słowa więcej właśnie o nich – oraz o ich twórcach i użytkownikach.

Kto był pierwszy?

Samo słowo “conlang” pochodzi od “construct” – tworzyć, konstruować i “language” – język. Pierwszy takowy stworzyła, niespodzianka, Hildegarda z Bingen w wieku XII – nazywał się on “lingua inglota” i miał służyć do celów mistycznych. Nieco większą popularność budowanie własnych języków zyskało od wieku XVI, kiedy zajęli się nimi filozofowie, a w XIX stwierdzono, że może fajnie byłoby, gdybyśmy wszyscy spróbowali mówić językiem jednym i tym samym – i tak powstało Esperanto.

Tak, Esperanto – je pewnie kojarzycie? Był to język stworzony przez Polaka, Ludwika Zamenhofa, który przez kilka chwil zaliczał nawet całkiem spore sukcesy – i do dziś są miejsca i środowiska, w których się go używa. Niestety, idea upadła, a dziś najbliższym statusu ogólnoświatowego IAL (“International Auxiliary Language”, czyli język pomocniczy, używany między różnojęzycznymi osobami) jest zwyczajny i wcale nie sztucznie skonstruowany angielski.

Skoro zaprzestano raczej tworzenia języków filozoficznych, a statusu angielskiemu nic już raczej nie odbierze, to skupmy się na tym, co ciekawi was zapewne najbardziej – czyli na językach służących czystej rozrywce.

Kto je tworzy?

Pamiętacie jeszcze, jak na lekcjach z polskiego uczyliśmy się zasad gramatyki i ortografii? Jak wkuwaliśmy, kiedy używa się “ch” a kiedy “h”, że każda sylaba musi zawierać przynajmniej jedną samogłoskę, a typowy szyk zdania do podmiot-orzeczenie-dopełnienie? Każdy język składa się z tysięcy takich małych zasad, i żeby skonstruować twór, który faktycznie mógłby być potem przez kogoś używany, trzeba o nich wszystkich pamiętać (a przede wszystkich w ogóle mieć świadomość ich istnienia).

Dobrze też znać zasady rządzące więcej niż jednym językiem – wiemy przecież, że istnieją języki mające przypadki (np. polski), i nie mające ich wcale (np. angielski), że w niektórych tworzymy pytania przez inwersję, a w innych wystarczy zmiana tonu głosu, i tak dalej, i tak dalej. Już samo to powinno uświadamiać, jak ogromną wiedzę i cierpliwość trzeba mieć, żeby zbudować język od zera – okazuje się jednak, że podobnych zapaleńców jest całkiem sporo. Istnieją nawet podcasty poświęcone sztuce conlangowania, a niedawno wydana została też książka “The Art of Language Invention”, napisana przez Davida Petersona.

Jason Momoa still speaks Dothraki
Ci państwo mówili po Dothracku.

No właśnie – choć twórców conlangów znajdziemy w odmętach Internetów mnóstwo, to niewielu z nich jest a) na tyle dobrych, b) ma na tyle dużo szczęścia, żeby faktycznie zarabiać na tym pieniądze. Przy dużych tytułach telewizyjnych i filmowych pracuje zazwyczaj kilku tych samych lingwistów, i jednym z nich jest właśnie wspomniany David Peterson – pan, któremu zawdzięczamy np. język Dothraków, czyli kochających konie nomadów z “Gry o Tron”. Peterson stworzył też wysoki i niski Valyriański z tego samego serialu, pracował również np. dla Syfy przy serialu “Star-crossed”, przy “Destiny” czy kończącym się właśnie “The 100”.

Posłuchajcie Dothrackiego: https://www.youtube.com/watch?v=bhWpNJgT9DI.

Drugim nazwiskiem, które będzie się często przewijać, jeśli zainteresujecie się conlangami, będzie Paul Frommer – który odpowiedzialny jest np. za język Na’vi z “Avatara”. Trzecim – Mark Okrand, którzy stworzył Klingoński.

A tu piękne buźki Klingonów!

Posłuchajcie klingońskiego – tutaj akurat słynny monolog Hamleta, czyli “być, albo nie być”: https://www.youtube.com/watch?v=CiRMGYQfXrs

…i jeśli chodzi o ludzi, których nazwiska powtarzają się trochę częściej, to by było na tyle. Tak jak wspominałam – żeby załapać się na stanowisko twórcy języków trzeba mieć bardzo, ale to bardzo dużo szczęścia.

Języki literackie

Pisząc o conlangach, nie sposób nie wspomnieć szerzej o Tolkienie – tak, tym od “Władcy Pierścieni” i “Hobbita”. Poza ludźmi, którzy języki konstruują czysto dla frajdy albo na potrzeby telewizji, tymi, którzy zajmują się tym stosunkowo często są też pisarze – głównie pisarze fantasy i sci-fi. Wśród nich, Tolkien jest niedoścignionym wzorem – na potrzeby swojego uniwersum stworzył kilka narzeczy, czyli na przykład dwa języki elfów: Sindarin i Quenyę, język kransoludów, Khuzdul i czarną mowę Mordoru. Na dodatek zbudował też cały system pisma – czego wcale nie robią wszyscy twórcy conlangów – a w Sindarinie czy Quenyi spokojnie da się przeprowadzić zwyczajną konwersację.

Posłuchajcie Sindarinu: https://www.youtube.com/watch?v=NyjeGAUucCw

Fragment tekstu z książki "Władca Pierścieni" napisanym w Sindarinie. Post: Conlangi, czyli języki fikcyjne. Postscript.pl.

Powyżej możecie posłuchać Orlando Blooma jako Legolasa, a tekst poniżej to napis w Sindarinie znad bram Morii: “Drzwi Durina, Władcy Morii/ Powiedz przyjacielu i wejdź/ Zrobiłem te drzwi ja, Narwi/ Znaki wykuł Kelebrimbor z Hollionu”. Poniżej z kolei – “Księga Rodzaju” w Quenyi:

Posłuchajcie Quenyi: https://www.youtube.com/watch?v=IMLeim0tu9Q

Z innych wartych wzmianki języków stworzonych przez pisarzy jest chociażby Fremeński z “Diuny”, która niedługo doczeka się nowej ekranizacji (zakładając, że pandemia kiedyś się skończy i film wejdzie do kin). Frank Herbert, autor sagi, bazował go na arabskim, podzielił nawet na dialekty, i podobnie jak Tolkien, stworzył alfabet:

żródło: https://dune.fandom.com/wiki/Fremen_language

Jak tego nie robić?

Odchodząc na sekundkę od tych fascynujących, ale też nieziemsko skomplikowanych systemów językowych – do tworzenia conlangów można też podejść w inny sposób.

Jednym z uniwersów obfitujących w różne rasy i języki są “Gwiezdne Wojny”. W sporej części te języki są tak naprawdę mało znanymi dialektami narzeczy, które faktycznie istnieją – np. Ewoki mówią w Kalmyk Oirat, czyli języku faktycznie używanym przez niewielką grupę odizolowanych nomadów mieszkających na terenie Rosji, a Greebo (łowca głów z oryginalnej trylogii) plecie bzdury w południowej odmianie keczua.

Dave Filoni, dyrektor kretywny animowej serii “Star Wars: Wojny klonów” podszedł jednak do tematu jeszcze inaczej. W serialu występuje rasa zwana Kyuzo – która posługuje się własnym językiem. Język ten zbudowany jest z… celowo źle wymówionych francuskich słów z książek o Smerfach oraz nazwisk graczy piłki nożnej. Nie, to nie jest żart.

Wookieepedia, czyli Star Warsowa wiki, podaje nawet cytat:

Nesta nesta balotelli.

―Embo speaking Kyuzo

I co dalej?

I jak, czujecie się zaintrygowani? Jeśli tak, dajcie znać, bo o conlangach – już konkretnych, nie tylko ogólnie – można pisać sporo. Są np. języki takie, za których stworzenie odpowiedzialni byli fani; są takie, które zostały przystosowane do istot o zupełnie odmiennej od naszej anatomii (pamiętacie film “Arrival” z Amy Adams?) – niektórzy lingwiści uznają za wyzwanie tworzenie języków dla stworzeń niehumanoidalnych. W niedalekiej przyszłości możecie spodziewać się więc większej jeszcze ilości ciekawostek – tym razem, już o szczegółach!

Marta

Marta

Graficzka specjalizująca się w projektowaniu książek, studentka językoznawstwa, rysowniczka. Pasjami czyta fantastykę i sci-fi, nie pogardzi dobrym reportażem, kryminałem, czy literaturą popularnonaukową. Z uporem maniaka analizuje rzeczy.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Takie wpisy to ja lubię. 😀 Fakt, Tolkiena chyba nikt nie prześcignie, jeśli chodzi o tworzenie conlangów – to, co zrobił we “Władcy Pierścieni” to prawdziwe mistrzostwo. Szczerze powiem, że nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jakie to skomplikowane i wyczerpujące przedsięwzięcie, ale faktycznie, wielkie chapeau bas dla tych, którzy się go podejmują. 🙂

    1. Marta

      Będzie więcej! 😀 Akurat Peterson wydaje mi się spokojnie Tolkienowi dorównuje, jeśli chodzi o poziom skomplikowania – jak dla mnie ta dwójka to ludzie, którzy są absolutnymi czarodziejami jeśli chodzi o językotwórstwo. 😉

Leave a Reply