35. Okładko, krzycz! Czyli o efektach specjalnych

Przed wami post mocno wizualny, nieco techniczny, ale bardzo przyjemny – i tak, będzie można popatrzeć na ładne okładki! Dzisiaj bowiem co nieco o uszlachetnieniach – czyli, krótko mówiąc, o rzemieślniczych sposobach na to żebyście, będąc lekko zagubionymi wśród morza ponętnych książkowych grzbietów, sięgneli właśnie po tę jedyną i wyjątkową. Galerię „Okładki: efekty specjalne” zaczniemy od tych najprostszych, a skończymy na najbardziej wymyślnych – gwarantuję, że będziecie zaskoczeni możliwościami tuszu i papieru.

Laminowanie

Podstawową rzeczą, jaką można zrobić z okładką książki, jest laminowanie – mamy oprawy matowe i błyszczące (szok, niedowierzanie!).

Błyszcząca i matowa okładka książki. Jako przykład "Ostatni smok" Iwony Surmik i Tove Nilsen, "Etter Kairo".
Okładka błyszcząca (jako przykład „Ostatni smok” Iwony Surmik) i matowa (jako przykład: Tove Nilsen, „Etter Kairo”).

Idąc w stronę tych mniej oczywistych oczywistości – dodatkową możliwością jest użycie folii soft-touch – jeśli mieliście kiedyś w rękach książkę z mięciutką, aksamitną prawie w dotyku matową okładką, to najprawdopodobniej jest to sprawka właśnie tego efektu.

Lakier

Najczęściej chyba używanym uszlachetnieniem na okładkach jest lakier UV – prawdopodobnie dlatego, że wygląda efektownie, a nie trzeba opłacać go jeszcze nerką ani górą złota. Lakierem pokrywa się wybrane fragmenty okładki – może to być na przykład tytuł i nazwisko autora, może być jakiś wybrany element ilustracji. Tym sposobem wyróżniony element rzuca się w oczy przy każdym poruszeniu książką, odbijając światło.

Przykład wykorzystania lakieru UV - na "Pożegnaniu z diabłem i czarownicą" użyto go na "belce" z tytułem i u góry nazwisku autora. Post: Okładki - efekty specjalne, Postscript.pl.
Przykład wykorzystania lakieru UV – na „Pożegnaniu z diabłem i czarownicą” użyto go na „belce” z tytułem i u góry nazwisku autora.

Tutaj jednak mała niespodzianka – lakier UV może występować w wielu odmianach. Tych poza pokazaną wyżej podstawową pewnie nie mieliście okazji często oglądać – koszty druku zaczynają tu już rwać się do przodu sporymi susami.

Możemy mieć bowiem na przykład lakier brokatowy, perłowy, wypukły czy fluorescencyjny, ale wbrew pozorom nie są to wcale opcje najbardziej ekstrawaganckie – idąc dalej możemy bowiem zażyczyć sobie lakieru termochromowego, który zmienia kolor pod wpływem temperatury; fotoluminescencyjnego, czyli takiego, który świeci w ciemnościach; zapachowego, który po przetarciu będzie wydzielał określony aromat – na przykład, dajmy na to, pomarańczy.

Okładka świecąca w ciemnościach – „Home Before Dark”, Riley Sager

Tłoczenie i folia

Tłoczenie to drugie z kolei uszlachetnienie, z którym mogliście się osobiście zetknąć – stosuje się je najczęściej na książkach w twardej oprawie, szczególnie tych wydanych z większym pietyzmem i, co się z tym wiąże, większym nakładem środków. W trakcie tłoczenia tworzy się wypukły lub wklęsły relief, który często pokrywa się na dodatek specjalistyczną folią, zazwyczaj złotą lub srebrną.

Kolorowa folia, tutaj na tytule książki Jima Butchera "Wiatrogon aeronauty".
Kolorowa folia, tutaj na tytule książki Jima Butchera „Wiatrogon aeronauty”.
Złota folia - na przykładzie "Języka cierni" Leigh Bardugo.
Złota folia – na przykładzie „Języka cierni” Leigh Bardugo.
Kolorowa, zielona folia – na tytule i nazwisku autorki. „Jadłonomia po polsku”, Marta Dymek.

Naturalnie, można też z folii zrezygnować – efekt, jaki wtedy uzyskamy, będzie nieco bardziej subtelny. Jeśli śledzicie nowości wydawnicze, to mogliście go zobaczyć na przykład na okładkach „Tylko góry będą ci przyjaciółmi” Behrouza Boochaniego od Art Rage (tłum. Tomasz Gałązka) czy „Pereł” I. J. Szingera od Fame Art Books&Music (tłum. Krzysztof Modelski).

Bardzo stary album o ptakach ze ślepym tłoczeniem.

Taki efekt nazywa się często tłoczeniem ślepym, tzw. blind print.

Sztancowanie

Ostatni z okładkowych efektów tego posta to sztancowanie – czyli, najprościej rzecz ujmując, wycinanki. Uszlachetnienie to mozemy zastosować zarówno przy ksiażkach w twardej, jak i miękkiej oprawie – w tym pierwszym przypadku jednak tylko wtedy, jeśli mamy dodatkową obwolutę. Polega ono na tym, że w okładce lub obwolucie wycinany jest jakiś kształt – może to być prosty kwadrat czy koło, ale może to być też wzór dużo bardziej skomplikowany. Jest to bardzo efektowne i momentalnie zwraca uwagę, ale musimy wtedy pamiętać, że strona przedtytułowa książki staje się niejako częścią okładki – i musi z nią zgrywać.

Przykład okładki ze sztancowaniem - "The Penguin Book of Feminist Writing".
Przykład okładki ze sztancowaniem – „The Penguin Book of Feminist Writing”.

Materiały

Jeśli chcemy się jeszcze bardziej wyróżnić, możemy też „ubrać” naszą książkę w płótno czy skórę, i do tego zastosować na przykład tłoczenie z folią – co da nam bardzo elegancki, krzyczący z daleka o naszym bogactwie efekt (zarówno w przypadku wydawcy, jak i nabywcy takiego egzemplarza).

I co dalej?

Istnieje naturalnie jeszcze cała gama efektów, które możemy zastosować w środku książki – od ozdobnej wyklejki, po elegancką kapitałkę czy wstążeczkę przymocowaną do grzbietu w charakterze zakładki. O wszystkich tych elementach decyduje wydawca, najczęściej w porozumieniu z grafikiem i drukarnią.

A dlaczego książki z bardziej egzotycznymi uszlachetnieniami, takimi jak chociażby sztanca czy ślepe tłoczenie spotykamy raczej rzadko? Odpowiedź nie jest zaskakująca: najczęściej decydują o tym koszty. Na dodatek na takie efekty trzeba mieć też konkretny, ciekawy pomysł – tak jak stosunkowo nietrudno zdecydować o dodatkowym podkreśleniu jakichś elementów okładki za pomocą lakieru czy folii, to już np. o wykorzystaniu sztancowania decyzję należy podjąć przed rozpoczęciem procesu projektowania. A potem ten efekt odpowiednio spektakularnie wykorzystać.

To już koniec tego małego przeglądu efektów specjalnych – istnieją naturalnie i inne poligraficzne ciekawostki, które można na książkach zastosować (np. kalandrowanie, albo efekty 3D), ale takie metody wykorzystuje się już na tyle rzadko, że zrezygnowałam z opisywania ich. Jeśli zaś macie ochotę na jeszcze, to jakiś czas temu popełniłam post o konkretnych już egzotycznych okładkach – żeby zerknąć, wpadnijcie tu: 19. Książki, inaczej: czyli najbardziej unikalne projekty okładek!

Marta

Marta

Graficzka specjalizująca się w projektowaniu książek, studentka językoznawstwa, rysowniczka. Pasjami czyta fantastykę i sci-fi, nie pogardzi dobrym reportażem, kryminałem, czy literaturą popularnonaukową. Z uporem maniaka analizuje rzeczy.

Leave a Reply