43. „Wierzenia i zwyczaje”, czyli recenzja serii słowiańskiej wyd. Replika

Od serii „Wierzenia i zwyczaje” wcale się nie zaczęło – mitologie ogółem, w tym tematy okołosłowiańskie, zawsze znajdowały się blisko centrum moich zainteresowań. Pierwszą książką powiązaną ze słowiańskością, jaką kiedykolwiek przeczytałam, była „Samotność bogów” Doroty Terakowskiej, którą przyniosła mi z biblioteki mama, kiedy leżałam w szpitalu. Potem sięgałam po kolejne – na początku fabularne, choć jeśli pamiętacie nasz rynek fantastyki 15 lat temu, to pamiętacie też, że takich pozycji nie było wiele. Etapem kolejnym były popularnonaukowe dzieła klasycznych badaczy tematu – na przykład Gieysztora czy Szyjewskiego.

Od czasu wydania jednak książek wspomnianych autorów przez bardzo długi czas na polskim rynku książkowym znalezienie większej ilości pozycji popularnonaukowych poświęconych Słowianom i ludowości było zadaniem syzyfowym. Większość opracowań dotyczących tego tematu była albo stricte naukowa, albo, właśnie, dość wiekowa – a do niedawna dostępność tych bardziej przystępnych językowo pozycji wahała się od „chachacha nie” do „może, jeśli zapłacisz parę stówek”. Od jakiegoś czasu obserwujemy jednak mini-boom na tematykę okołosłowiańską, czemu zawdzięczamy sporo wznowień – np. słynnej „Mitologii Słowian” – jak i pojawianie się coraz to nowych tekstów.

Na dołączenie do wydawców wznawiających zdecydowało się jakiś czas temu Wydawnictwo Replika – poza tym wydające głównie kryminały, romanse, i powieści historyczne. Na warsztat wzięło przede wszystkim książki Bohdana Baranowskiego, uznanego historyka i orientalisty, dodając do tego pozycje autorstwa Leonarda Pełki (religioznawca), Witolda Buniewicza, i Dietera Breuersa (niemiecki pisarz i dziennikarz, autor książek o średniowieczu).

W chwili pisania tego tekstu Replika wypuściła 8 tomów z serii:

  1. W kręgu upiorów i wilkołaków
  2. Pożegnanie z diabłem i czarownicą
  3. O hultajach, wiedźmach i wszetecznicach
  4. Żywoty diabłów Polskich
  5. Polska demonologia ludowa
  6. Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku
  7. Śladami pierwotnych wierzeń
  8. W imię trzech diabłów

A pod koniec lipca ma się też ukazać nowe wydanie „Młota na czarownice” – średniowiecznego niemieckiego podręcznika do polowań na wiedźmy.

„Wierzenia i zwyczaje” ogółem w słowach kilku

Moja biblioteczka zawiera obecnie 5 pozycji z tej listy – trzy książki Baranowskiego, czyli „W kręgu upiorów i wilkołaków”, „Pożegnanie z diabłem i czarownicą” „Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku”, jedną Pełki – „Polska demonologia ludowa”, oraz „Żywoty diabłów Polskich” Bunikiewicza.

Każda z tych książek to inny rodzaj lektury – ostatnia z wymienionych, czyli „Żywoty diabłów”, to na przykład zbiór przypowieści/opowiadań (zdecydowanie nie pozycja popularnonaukowa). Pozostałe cztery plasują się już jednak w kategorii non-fiction – choć omawiają różną tematykę i są przykładami różnego stylu i podejścia.

Zacznijmy od prostego pytania: czy polecam? Jak najbardziej. Wszystkie pozycje z serii Repliki czyta się bezproblemowo i są one w stanie dostarczyć solidnej dawki wiedzy i informacji. Opierają się na etnograficznych badaniach przeprowadzanych często przez samych autorów, podkreślają regionalną różnorodność wierzeń słowiańskich i przywołują ogrom wypowiedzi informatorów. Baranowski i Pełka mieli jeszcze możliwość rozmawiania z ludźmi, w których życiach wiara w demony i rytuały była jeszcze stosunkowo żywa – dziś raczej trudno byłoby znaleźć nawet starszą osobę, która na poważnie opowiedziałaby wam o południcy. Nieco żywsza jest zapewne jeszcze wiara w różnego rodzaju diabły – z własnego doświadczenia wiem, że opowieści chociażby o Rokicie skrywającym się w zbożu nadal krążą, a niektórzy wciąż wystawiają w oknie gromnicę w trakcie burzy (choć mogą już nie do końca wiedzieć, dlaczego).

Jasne więc, że serię uważam za wartościową – ale, obawiam się, nie bez zastrzeżeń.

Pierwszą rzeczą, o której należy pamiętać czytając książki z serii „Wierzenia i zwyczaje”, to fakt, że są to wznowienia tekstów wydanych pierwotnie w XX wieku – czasem nawet w jego pierwszej połowie. Z tego powodu możemy spodziewać się zupełnie odmiennego od współczesnego podejścia autorów do wspomnianych rozmówców. Baranowski w szczególności ma tendencję do wydawania jednoznacznych i niekoniecznie uzasadnionych ocen moralnych ludzi, o których pisze i z którymi rozmawia – zdarza mu się komentować inteligencję informatora czy określać ludność wiejską mianem „ciemnoty”. Jeśli macie doświadczenia z czytaniem współczesnych tekstów historycznych, to wiecie zapewne, że dziś takie podejście uznane by było za naganne – obecnie zwraca się raczej uwagę na to, by nie przekładać norm moralnych i społecznych z roku 2021 na wcześniejsze epoki.

Książki Baranowskiego i Pełki dotyczące stricte już wierzeń i demonologii mają też często powtarzalną tematykę, pamiętajcie też więc o tym, że kompletując serię nie powinniście oczekiwać nowych informacji w każdym tomie. Pełka był uczniem Baranowskiego – w związku z tym często odwołuje się do jego opinii, czy też dosłownie wręcz cytuje fragmenty jego tekstów, żeby poprzeć swoje stanowisko czy zbudować polemikę.

Dwa słowa dodatkowe o każdej pozycji

"Polska demonologia ludowa", Leonard Pełka. Seria "Wierzenia i zwyczaje" wyd. Replika.
„Polska demonologia ludowa”

„Polska demonologia ludowa”

Zacznę od góry – czyli od „Polskiej demonologii ludowej”, którą osobiście uważam za najbardziej wartościową z tych, które posiadam.

Dlaczego? Przede wszystkim dużo bardziej odpowiada mi styl Leonarda Pełki niż Bohdana Baranowskiego. Pełka, zapewne z racji młodszego wieku, odnosi się do swoich rozmówców z dużo mniejszą dozą wyższości i krytycyzmu. Podaje też imponującą ilość danych liczbowych, komentuje dokonania wcześniejszych badaczy i badaczek, konfrontuje swoje opinie i wnioski ze współczesnym mu stanem wiedzy. Bazuje na dziełach Baranowskiego – tak jak wspomniałam, zdarza mu się cytować całe fragmenty chociażby „W kręgu upiorów i wilkołaków” – ale jednocześnie prezentuje się jako niezależny naukowiec, dokładając sporo nieopisanych wcześniej faktów i przekazów. Jego sposób pisania też oceniłabym jako bardziej przyjazny dla współczesnego czytelnika – ponownie, prawdopodobnie dlatego, że jego książki są nam zwyczajnie czasowo bliższe.

Pełka opisuje polskie demony ludowe bardzo wyczerpująco, ale zwraca uwagę na obszary, w których przydałyby się dodatkowe badania. Jest konkretny, ale potrafi zachować rytm opowieści, który sprawia, że całość będzie przyjazna nie tylko dla czytelnika zaznajomionego z tematem. Powiedziałabym wręcz, że „Polska demonologia” może być bardzo przyzwoitym wstępem do tematu dla każdego, kto chciałby zacząć go zgłębiać.

"W kręgu upiorów i wilkołaków" i "Pożegnanie z diabłem i czarownicą", Bohdan Baranowski. Seria "Wierzenia i zwyczaje" wyd. Replika.
„W kręgu upiorów i wilkołaków” i „Pożegnanie z diabłem i czarownicą”

„W kręgu upiorów i wilkołaków” i „Pożegnanie z diabłem i czarownicą”

Na drugi ogień – dwie książki Baranowskiego. Obie uważam za ciekawe, natomiast jeśli zaczniecie wedle mojego polecenia od Pełki, to tę pierwszą pozycję Baranowskiego możecie sobie spokojnie odpuścić.

Informacje w tych dwóch tekstach zwyczajnie się powtarzają – ilość demonów jest jednak ograniczona, tym bardziej, że panowie byli ze sobą naukowo powiązani. Z tych dwóch Pełka jest zwyczajnie przyjemniejszy w czytaniu.

Warto z kolei zdecydowanie sięgnąć po „Pożegnanie z diabłem i czarownicą”. Baranowski opisuje tu wierzenia bezpośrednio związane już z chrześcijaństwem, w fascynujący sposób odmalowując, jak wpływ katolicyzmu zniekształcił wcześniejsze przekazy. Dowiecie się, kim – i dlaczego – była w polskiej ludowości wiedźma i jak niesamowicie wiele było różnych diabłów. Ich postrzeganie było też w tradycji wiejskiej mocno odmienne od wizji przerażającego władcy piekieł – diabeł często okazywał się zwyczajnie głupszy od chłopa i niekiedy banalnie łatwo dało się go  oszukać. Autor zwraca też uwagę na źródła rozmaitych zwyczajów i pokazuje, jak skomplikowane i wcale nie aż tak chrześcijańskie potrafią być polskie tradycje.

"Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku", Bohdan Baranowski.
„Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku”.

„Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku”

Kolejna książka Baranowskiego skupia się już nie na demonach, a stricte na wiedźmach – sięgnęłam po nią zainteresowana tematem z racji tego, że o polowaniach na czarownice mam nadzieję pisać doktorat. Niestety – rozczarowałam się, i to na kilka sposobów.

Przede wszystkim – informacje przekazane w „Procesach” są absolutnie podstawowe. Jeśli czytaliście już cokolwiek na ten temat – na przykład „Pożegnanie z diabłem i czarownicą” z poprzedniego akapitu – to prawdopodobnie wiecie już więcej. Waszą wiedzę wzbogacić mogą ewentualnie lokalne ciekawostki, ale tych jest w książce wcale nie tak wiele.

Po drugie – jest to pozycja wydana oryginalnie w roku 1952, czyli bardzo wcześnie – dużo wcześniej, niż pozostałe dwie książki tego autora z mojej biblioteczki. Różnica, którą widać już po pierwszych kilku stronach, to ton – do lat 70. i 80., kiedy wychodziły jego dzieła poświęcone demonologii, Baranowski w większej części wyzbył się już zwyczaju wydawania ocen moralnych w każdym akapicie. Tu nieustannie czytamy o „przeraźliwym zabobonie” i „wiejskiej ciemnocie”, a na dodatek tego typu frazy funkcjonują w „Procesach” na zasadzie epitetów homeryckich. W dokładnie takiej samej formie powtarzają się w każdym rozdziale, na każdej prawie stronie – co szybko zaczyna razić i irytować.

"Żywoty diabłów polskich"
„Żywoty diabłów polskich”

„Żywoty diabłów polskich”, W. Bunikiewicz

Na sam koniec – zbiór opowiadań Bunikiewicza, stylizowanych na przekazy ludowe, czyli tom już czysto fabularny. Teksty są krótkie, momentami zabawne, sprawnie napisane i zwyczajnie przyjemne – na dodatek wielkość tekstu jest przyjazna osobom niedowidzącym. Zgaduję, że książka była w oryginale za krótka, żeby dobrze wyglądała w twardej oprawie, trzeba było więc w jakiś sposób dorzucić nieco stron…

Niemniej – takie opowiadania na pewno dobrze sprawdzą się też jako opowieści dla dzieci czy młodszych nastolatków, które chcemy zainteresować tematem.

Estetyka i jakość wydania

Seria „Wierzenia i zwyczaje” jest wydana ogółem starannie, oprawiona w twarde okładki, na szarym, dość cienkim papierze. Jakość formatowania i dbałość o szczegóły zdecydowanie wzrasta z każdym późniejszym tomem – we wcześniejszych zdarzają się od czasu do czasu literówki czy inne potknięcia typograficzne. Później pojawiają się też np. ozdobniki przy początkach rozdziałów, a poziom estetyczny zdecydowanie wzrasta. Trochę mało profesjonalnym zabiegiem jest aż tak brutalne zwiększanie fontu jak w przypadku „Żywotów diabłów” – warto byłoby zachować spójność.

Za okładki odpowiada Mikołaj Piotrowski – osobiście nie do końca przypadł mi do gustu styl ilustracji, ale formalnie powiedziałabym, że nie ma tu nic do zarzucenia. W tej warstwie widać nie tylko konkretny pomysł na oprawę, ale też konsekwentne podejście.

Mówiąc krótko – czyli podsumowanie

Czy warto czytać serię „Wierzenia i zwyczaje”? Tak, zdecydowanie warto.

Warto też jednak przyjrzeć się tym książkom przed zakupem i dobrać nie tylko te, które konkretnie odpowiadają naszym zainteresowaniom, ale też spojrzeć na autora i rok oryginalnego wydania.

Marta

Marta

Graficzka specjalizująca się w projektowaniu książek, studentka językoznawstwa, rysowniczka. Pasjami czyta fantastykę i sci-fi, nie pogardzi dobrym reportażem, kryminałem, czy literaturą popularnonaukową. Z uporem maniaka analizuje rzeczy.

Leave a Reply