48. Skład, język i interpunkcja: dlaczego cudzysłowy to wynalazek szatana

Pamiętacie, jak uczyliście się angielskiego? Przy nauce każdego języka nadchodzi zawsze taki moment, w którym nareszcie opanowujemy podstawowe czasy i zasady i powoli zaczynamy czuć, jak otwiera się przed nami nowy kawałek świata (oraz Internetu). Jeśli jednak drążymy temat dalej, to dochodzimy do chwili, w której odkrywamy nowe zestawy zasad, nowe wyjątki i nowe upierdliwe regułki, które wciąż złośliwie podstawiają nam nogę – a jednym z takich językowych utrapień bywa interpunkcja.

Pewne różnice możemy zobaczyć gołym okiem już w przypadku języków europejskich – możecie kojarzyć chociażby odwrócone pytajniki czy wykrzykniki na początku hiszpańskich zdań. Co powiecie jednak na to, że również i zasady składu tekstu zależnie od języka będą się mocno różnić? I że do poprawnego składu konieczna będzie znajomość nie tylko zasad typograficznych, ale też po prostu interpunkcyjnych?

Zawodowo zajmuję się tekstami w trzech językach – polskim, angielskim i norweskim. Każdy z nich traktuje słowo trochę inaczej – w polskim na przykład jedną z zasad, o których trzeba koniecznie pamiętać, będzie niezostawienie spójników „o, i, a” itd. – na końcu linii. To samo z kolei nie będzie już błędem w żadnym z dwóch pozostałych języków – ale wykoleić możemy się chociażby na detalach takich jak cudzysłowy, spacje, czy wielokropki.

 Cudzysłowy, czyli wynalazki szatana 

Cudzysłów, wydawałoby się, jest znakiem niewinnym – pozory jednak mylą i pod zaokrąglonym obliczem kryje się cały labirynt zasadzek, w które wpaść łatwo, a wykaraskać się trudno.

W języku polskim cudzysłów znamy – wygląda o tak:

Widzicie więc, że cudzysłów otwierający mamy skierowany „ogonkami” do lewej, umieszczony na dole, a zamykający – umieszczony ku górze i również skierowany ku lewej.

ALE już w niemieckim zastosujemy tak zwane „gęsie stópki” / czyli cudzysłowy zwrócone w przeciwnych do siebie kierunkach:

W tym języku ponadto cudzysłowów, tak samo jak w angielskim, będzie używać się też do oznaczania dialogów – a nie, tak jak po polsku, pauz. Jeśli zaś chodzi o angielski, to interpunkcją różnią się nawet wersje brytyjska i amerykańska – w tej pierwszej do zapisania cytatu użyjemy pojedynczych cudzysłowiów, a do podkreślenia czegoś wewnątrz cytatu – podwójnych. W amerykańskim angielskim zrobimy odwrotnie.

Zdarzają się też języki, w których cudzysłów wygląda zupełnie inaczej – a mianowicie przyjmuje formę na przykład dwóch strzałek (zwanych po polsku „cudzysłowem ostrokątnym”, jak w norweskim:

Jeśli jednak myśleliście, że może chociaż grupa języków skandynawskich zachowa się przyzwoicie, to jesteście, obawiam się, w błędzie – duński będzie używał cudzysłowów również ostrokątnych, ale ustawionych „ostrą” stroną do słowa, a szwedzki – dwóch par cudzysłowów górnych, otwartych do lewej.

Kolejną, osobną kwestią jest cytowanie czegoś wewnątrz cytatu, ale nie zgłębiajmy się w aż takie szczegóły…

 Języki nieuropejskie 

Wychodząc poza granice naszego kontynentu napotkamy systemy jeszcze bardziej odmienne. Sporo języków azjatyckich będzie bowiem używać cudzysłowów ostrokątnych, ale wysokich – takie znaki spotkamy na przykład w koreańskim czy tybetańskim (również w mongolskim – ale w pionie!). Z kolei chiński i japoński będą używały znaków podobnych do naszych nawiasów kwadratowych – zarówno w poziomie, jak i w pionie.

Pytajniki, spacje , wielokropki

Podstępne okazują się jednak nie tylko cudzysłowy – już chociażby z pytajnikami można mieć spory problem. Nawet w językach europejskich bowiem zdarzają się przypadki, w których znak zapytania wygląda zupełnie inaczej niż w polskim.

W języku greckim na przykład zamiast „?” użyjemy… „;”.

Armeński z kolei podchodzi do tematu już zupełnie inaczej – w tym języku pytajnik to otwarty okrąg umieszczony w prawej górnej części ostatniej samogłoski fragmentu wypowiedzi, którego tyczy się pytanie. Ten język akurat pełen jest ciekawych rozwiązań interpunkcyjnych – zamiast kropki użyjemy dwukropka… i vice versa!

Greckie zdanie: Co to jest? i armeńskie: Czy Hagop poszedł do szkoły?

Wielokropki z kolei to temat prawie równie szeroki, co cudzysłowy – w niektórych językach użyjemy trzech kropek, w niektórych dwóch, czterech, w jeszcze kolejnych (np. w chińskim) – aż sześciu! W jednych użyjemy osobnego znaku zwanego elipsą, w innych – trzech faktycznych kropek rozdzielonych konkretnym rodzajem spacji (i tak – rodzaje odstępów to kolejny temat rzeka). W niektórych językach po wielokropku na końcu zdania lub frazy będzie należało użyć dodatkowej kropki lub przecinka, w innych – nie.

I jeszcze pytanie – czy przed wielokropkiem naciśniecie spację? W języku polskim byłby to błąd, ale jest sporo wariantów, w których spacja przed znakami interpunkcyjnymi jest wymagana – taką spację przed wielokropkiem postawimy np. w norweskim (ale już np. przed wykrzyknikiem czy znakiem zapytania – nie).

Ile można o kropkach

Skład, im bardziej zagłębiamy się w szczegół, tym bardziej skomplikowanym staje się zagadnieniem – tym bardziej, że co do niektórych zagadnień stylistycznych czy interpunkcyjnych nie ma wypracowanych jednoznacznych stanowisk. Najważniejszym aspektem tej pracy jest poświęcanie uwagi detalom – i dlatego należy też umieć odmówić, kiedy przychodzi do składu języka, którego nie znamy. Przyznam, że zdarzyło mi się rezygnować ze zleceń, kiedy okazywało się, że książka została napisana po francusku czy niemiecku – nie byłabym w stanie zagwarantować w takim tekście braku błędów. Na początku swojej drogi zawodowej złożyłam jeden kwestionariusz po chińsku, który jest piekielnie skomplikowanym językiem z ogromną ilością wariantów, również jeśli chodzi o ilość i rodzaj znaków – już samo znalezienie fontu, który zawierał wszystkie litery wymagane przez klientkę, okazało się wyzwaniem.

Zastanawiacie się może, czy wstawianie właściwych kropek czy spacji nie powinno być pracą korektora, nie składacza – i częściowo mielibyście rację. Dochodzą tu jednak dwie kwestie – pierwsza to fakt, że książka jest wynikiem pracy wielu ludzi, których kompetencje częściowo się przenikają. Każdy z nas w jakimś stopniu weryfikuje rezultat wysiłków poprzednika, a jeśli dodamy czynnik ludzki – zwyczajne zmęczenie oczu czy mózgu – poczwórne sprawdzenie „pierdółek” nigdy nie zaszkodzi. W razie zauważenia ogromu błędów mimo korekty mogę zawsze powiadomić o tym klienta. Jeśli zaś książka jest wydawana przez autora własnym sumptem, to zdarza się, że na korektę brakuje mu środków – i wtedy podwójnie przydaje się oko składacza.

Marta

Marta

Graficzka specjalizująca się w projektowaniu książek, studentka językoznawstwa, rysowniczka. Pasjami czyta fantastykę i sci-fi, nie pogardzi dobrym reportażem, kryminałem, czy literaturą popularnonaukową. Z uporem maniaka analizuje rzeczy.

Leave a Reply