6. Co ci przeszkadza w czytaniu

Zastanawialiście się kiedyś, czemu książka się wam dłuży? Czemu oczy wydają się męczyć przy czytaniu akurat tej trzy razy bardziej, niż normalnie? Czemu musicie robić sobie częste przerwy? Czemu cały czas wydaje się wam, że coś jest tu nie tak?

Wszystkie te rzeczy mogą wynikać chociażby z faktu, że wasza wybrana lektura jest zwyczajnie nudna. Poza treścią na odbiór książki składa się jednak też cała rzesza innych czynników, które, choć często nieświadomie pomijane, potrafią mocno zakłócić radość z czytania. I choć istnieje sporo drobiazgów, na która żaden laik nie zwróci uwagi – znacie i zauważacie różnicę między pauzą a półpauzą? – to może zaciekawi was, co w zasadzie podświadomie jest w stanie wam przeszkadzać, czy też w inny sposób wpływać na to, jak patrzycie na tekst.

Zacznijmy od tego:

1. Czcionki mają osobowość

Od fontu, w który „ubrano” daną książkę czy artkuł, zależy całkiem sporo. Wpływają na nas jednak nie tylko techniczne wybory dokonane przez grafika, takie jak wielkość tekstu czy interlinia (o których więcej później) ale też sam charakter czcionki, którą mamy przed oczami. Żyjemy w końcu w świecie, w którym lwia część informacji dociera do nas przez zmysł wzroku (szacuje się np. że ok 80% bodźców przekazywanych nam przez różne marki jest wyłącznie wizualna) – w związku z tym podświadomie nauczyliśmy się oceniać tekst również i na tej podstawie.

Przykład? Proszę bardzo. Psychologowie Samuel Juni i Julie Gross poprosili jakiś czas temu 102 studentów uniwersytetu w Nowym Jorku o przeczytanie artykułu satyrycznego w New York Timesie. Losowo dali im kartki zapisane krojem Times New Roman lub Arial, po czym poprosili o ocenę przeczytanego utworu. Wynik był jednoznaczny: czytelnicy uważali artykuł za bardziej zabawny, jeśli przyodziany był w Times New Romana.

Na to, w jaki sposób odbieramy dany krój, ma w dużej części wpływ jego kształt. Według typografki Sary Handyman, fonty szersze i bardziej okrągłe będą wzbudzać w nas raczej pozytywne odczucia, a te bardziej kanciaste i wąskie mogą pobudzać gniew czy niezadowolenie.

Dowiedziono też, że jeśli chcesz, żeby twoi czytelnicy byli kreatywni, tekst, który im dajesz, musi być estetyczny i zwyczajnie ładny – brzydota będzie sprawiała, że ludzie zaczną marszczyć czoło i będą mniej skłonni do poszukiwania oryginalnych pomysłów i rozwiązań. Z kolei ludzie młodsi pozytywniej odbierać będą zawartość ubraną w czcionki bezszeryfowe (czyli takie pozbawione ozdobników, jak te na tym blogu), starsi – szeryfowe. Japończycy zaś uważają szeryfy za eleganckie i klasyczne, a fonty wąskie – za nowoczesne i nacechowane pozytywnie.

Z kształtem kroju wiążą się też kulturowe stereotypy – istnieją badania, które dowodzą, że np. ten sam zapach perfum będziemy uważać za bardziej męski lub kobiecy zależnie od tego, jaka czcionka została użyta na etykiecie. Ten sam czynnik ma też wpływ na to, czy dany produkt będziemy widzieć jako tani czy kosztowny – pogrubione kroje z zaokrąglonymi końcówkami liter uznamy za charakteryzujące produkty z niższej półki, a te lżejsze, cieńsze, często szeryfowe, zostaną symbolem luksusu. Za „najdroższy” uznano krój Didot, stworzony we Francji pod koniec XVIII wieku.

2. Nie męcz mnie za bardzo

Kiedy czytacie książkę, jakkolwiek nie bylibyście o tym przekonani, tak naprawdę nie czytacie po kolei słowa po słowie. Ludzkie oczy do czytania używają tzw. ruchów sakadowych, czyli skokowych – co sprawia, że najpierw zauważamy całą linię tekstu, a potem „skaczemy” pomiędzy grupami złożonymi z 3-4 słów. Czytelnik jest w stanie zrobić do trzech lub czterech takich właśnie skoków, zanim linia stanie się za długa, o mózg uzna ją za męczącą.

No właśnie – sporo zasad, których należy przestrzegać przy projektowaniu książek, wiąże się z tym, żeby czytelnika zbytnio tym czytaniem nie znużyć. Długość linii w powieści, którą akurat pochłaniacie, zależy więc od wielu czynników i, jeśli grafik wiedział, co robi, nie jest przypadkowa. Do tychże czynników należą między innymi marginesy, styl i wielkość wybranej czcionki, ale też np. średnia długość słów w danym utworze. Orientacyjnie można jednak uznać, że linia niewyjustowanego tekstu powinna zawierać około 9-12 słów, a wyjustowanego – 12-15. Jeśli jest za długa, zaczniecie to zauważać – kończąc czytać jedno zdanie będziecie mieć problem z przeskoczeniem na początek następnego, i może się zdarzyć, że zamiast tego przeczytacie je błędnie jeszcze raz. Dzieci z kolei przy zbyt szerokim łamie będą „wybiegać” wzrokiem poza krawędzie kartki.

Tzw. kanon Van de Graafa, używany, by projekt strony miał właściwe proporcje.

Tak samo męczyć nas będą wiadomości pisane WIELKIMI LITERAMI. Tak, tekst zapisany w ten sposób jest mniej czytelny nie tylko dlatego, że wydaje się nam z zasady agresywny – do przetworzenia choćby SMS-a, w którym użyte zostały wyłącznie wielkie litery, nasz mózg zużyje dużo więcej zasobów, a w związku z tym trudniej będzie nam też taki przekaz zrozumieć.

3. Pomóż mi zapamiętać

Wygląd tekstu odgrywa też niebagatelną rolę w tym, czy zapamiętamy przeczytaną właśnie informację. Wiecie, jaki na przykład krój wspomaga zapamiętanie tekstu? O, ten.

Jeśli jednak nie chcecie popełniać zbrodni na estetyce i dobrym guście, zignorujecie tę informację i nie użyjecie go nawet z pistoletem przystawionym do głowy (no dobra, chyba, że składacie jakiś komiks dla dzieci). Serio. Nie róbcie tego.

Poza tym jednak na naszą pamięć wpływają też takie bodźce, jak np. wielkość fontu. Lepiej pamiętamy wiadomości zapisane dużym rozmiarem, oraz te wyboldowane (pogrubione), niż napisane zwykłym tekstem czy kursywą. Większe nie zawsze znaczy jednak lepsze – dowiedziono bowiem, że dzieci poniżej 11. roku życia lepiej przyswajają informacje zapisane czcionką o wielkości 14 punktów lub większą, natomiast w przypadku osób mających lat więcej niż 11, stopień zrozumienia i zapamiętania tekstu spadał jeśli czcionka przekraczała tę granicę.

Paradoksalnie okazuje się też, że kroje, które czyta się nam trudniej – czyli np. te węższe – sprawiają, że dużo efektywniej zapamiętujemy przekazane za ich pomocą informacje. Jesteśmy też w stanie mocniej się na nich skupić, odcinając się od dźwięków tła, które przeszkadzają nam w dużo większym stopniu, jeśli font łatwiej się czyta.

Na pamięć, prędkość czytania i poziom zrozumienia tekstu wpływa też interlinia – wszystkie te wskaźniki są dużo wyższe, jeśli wynosi ona 1,5.

Nie robi z kolei dużej różnicy to, czy dany tekst zapisany jest krojem bezszeryfowym czy szeryfowym, choć w Internecie znajdziecie sporo stwierdzeń temu przeczących. Według badań okazuje się jednak, że ludziom wydaje się, że lepiej przyswajają informacje zapisane czcionkami szeryfowymi, choć nie jest to prawdą. Prędkość czytania faktycznie wzrasta jednak przy fontach bezszeryfowych.

4. Drobiazgi

Praca składacza wymaga dokładności – istnieje cała masa drobiazgów, które uważane są za błędy, i które sprawiają, że tekst będzie mniej płynny i estetyczny. Nie wymienię tu wszystkich z nich, bo jest ich bardzo dużo, ale w ramach ciekawostki – oto kilka najpowszechniejszych:

Wdowy, bękarty, sieroty i szewcy – tymi pięknymi nazwami ochrzczono po kolei: krótkie, często jednowyrazowe wiersze zostawione na końcu akapitu, końcowe wiersze akapitu przeniesione błędnie na nową stronę, często jednoliterowe słowa (np. „i”) pozostawione na końcu wiersza, oraz początkowe wiersze akapitu zostawione na poprzedniej stronie.

Kanaliki – czyli pojawiające się w kolumnie białe „korytarze” ze spacji. Z zasady nie tylko sprawiają, że tekst gorzej wygląda, ale też utrudniają czytanie.

Podwójne spacje, cztero- i pięciokropki, dywizy, pauzy i półpauzy – tak – z takich rzeczy też należy tekst wyczyścić. W złożonej książce nie wolno zostawić elementów takich jak nadmierna ilość spacji czy enterów, należy zwrócić uwagę na prawidłowe użycie dywizów czy chociażby jednolity styl liczb… i sporo innych drobiazgów, na które świadomie zwracać będą uwagę zapewne tylko wtajemniczeni!

5. Źródła

Nie dziękujcie – od dzisiaj będziecie przyglądać się książkom z dużo większą dawką paranoi i nieufności.

A poniżej źródła, z których korzystałam przy pisaniu:

  1. This is what’s making your book so ugly – Infusion Media
  2. The Effect of Typography on User Experience & Conversions – CXL
  3. Level 2: Line Length and Column Width – Fonts.com
  4. Font Psychology: New research & practical insights – Cognition Today
  5. The World’s Most Expensive-looking Font Might Surprise You – EyeonDesign
  6. “Type alters what you smell” – It’s Nice That
  7. Why Fonts Matter, and how they impact your mood – It’s Nice That
  8. Book Typography: A Designer’s Manual. Michael Mitchell,Susan Wightman. Published by Libanus Press Ltd (2005) .
Marta

Marta

Graficzka specjalizująca się w projektowaniu książek, studentka językoznawstwa, rysowniczka. Pasjami czyta fantastykę i sci-fi, nie pogardzi dobrym reportażem, kryminałem, czy literaturą popularnonaukową. Z uporem maniaka analizuje rzeczy.

Ten post ma 5 komentarzy

  1. Alicja

    Ciekawy artykuł! Nie wiem czemu, ale zainspirował mnie do posiadania napisu na nagrobku w Comic Sansie…

    1. Marta

      Dzięki! Jak chcesz dostawać ode mnie kwiatki NIE RÓB TEGO. 😀

  2. Panna Kajka

    Jak przeczytam Twoją notkę, zawsze czuję się mądrzejsza 😉
    Prywatnie, najbardziej w czytaniu przeszkadza mi za mała notka. Niektórzy wydawcy oszczędzają na papierze i grube tomiszcza drukują taką drobnicą, że lupy potrzeba. I wtedy się męczę i wkurzam niemiłosiernie 😛

    1. Marta

      Aww dziękuję <3 Za mały font jest strasznie wkurzający, popieram! Moim pet peeve są za wąskie marginesy - to też kwestia oszczędzania na papierze zazwyczaj, ale np. niektóre pozycje BosZa cierpią na tę przypadłość i czyta się wtedy okrutnie niekomfortowo!

Leave a Reply