(Nie) oceniaj książki po okładce

Nie rób tego. No przestań. Nie wolno. NIE OCENIAJ KSIĄŻKI PO OKŁADCE.

szlag.
I tak to zrobiliście, prawda? No cóż. Nic dziwnego – jesteście ludźmi.

Pomimo nieustannych prób czynionych przez powtarzanie jak mantry przysłowiowych mądrości, okładki wciąż pozostają pierwszą rzeczą, która służy nam do podjęcia decyzji o tym, czy w ogóle weźmiemy jakąś książkę do ręki. Powiedzmy sobie szczerze – mimo, iż czytelnictwo w naszym pięknym państwie na najwyższym poziomie nie stoi, to książek wydaje się wciąż bardzo dużo, nie wspominając już o morzu możliwości zalewającym nas, jeśli znamy więcej niż jeden język na tyle dobrze, żeby swobodnie w nim czytać. Na dodatek, jako ludzie jesteśmy też zwyczajnie leniwi – przez co nawet, jeśli świadomie staramy się nie poddawać pierwszemu wrażeniu, profesjonalna okładka nadal będzie dla nas wyznacznikiem jakości książki, która jest w nią obleczona.

Nie wierzycie? Udowodnijmy to.

Eksperymentalnie

Swego czasu dwa różne portale niezależnie od siebie przeprowadziły ten sam w zasadzie eksperyment. Otóż zarówno Reedsy.com jak i 99designs.com poprosiły kilku autorów indie o możliwość zmierzenia poziomu sprzedaży ich książek przed i po przeprojektowaniu okładek przez profesjonalnych projektantów. Jako narzędzia do pomiaru użyto reklam na Fejsbuku, które wyświetlane były potem około 1000 osobom z tak samo dobranej widowni. W przypadku pierwszego portalu ilość kliknięć, które generowały reklamy, zwiększyła się o średnio 35%. W przypadku drugiego – średnio 55%, dochodząc w przypadku niektórych pozycji nawet do 122%.

https://s3-us-west-2.amazonaws.com/secure.notion-static.com/cd19ba85-f14e-4f91-b772-fcb20953a2c5/2019-12-04_20_03_56-How_cover_design_can_increase_book_visibility_by_50_(or_more)_-_99designs__Ope.png
źródło: https://99designs.com/blog/tips/impact-book-cover-design-on-sales/

Samo to dowodzi już, że okładka jest niezmiernie ważna – jest pierwszym spotkaniem czytelnika z książką, i choć w większości przypadków nie jest jedynym czynnikiem, który wpływa na decyzję o kupnie, to pozostaje czynnikiem niezmiernie ważnym. Jeśli nie spodoba się wam okładka i nie kojarzycie już tego autora, to najprawdopodobniej nie przeczytacie nawet opisu i będziecie dalej scrollować otchłanie Internetu, wyrzuciwszy tę pozycję zupełnie z pamięci.

Jeśli powyższe dwa eksperymenty nie do końca was przekonały, to możemy też zerknąć na ankietę przeprowadzoną parę lat temu przez portal The Book Smugglers. Wzięło w niej udział trochę ponad 600 osób, czyli całkiem pokaźna liczba, i jej wynik potwierdza naszą tezę dosyć jednoznacznie – prawie 80% odpowiadających stwierdziło, że okładka wpływa na ich decyzję o zakupieniu książki, z czego 51% określiło stopień tego wpływu jako “znaczący” lub “dominujący”. 40% odpowiedziało też, że nie nabędzie książki w twardej oprawie, jeśli okładka im się nie podoba, oraz, że zdarzyła im się sytuacja, w której to właśnie oprawa graficzna była głównym powodem, dla którego po daną pozycję sięgneli.

https://s3-us-west-2.amazonaws.com/secure.notion-static.com/78c2fe97-b5e9-4a6f-91e4-c2c90ed22858/undead-girl-gang-by-lily-anderson-book-covers.png
źródło: http://stackedbooks.org/2019/01/ya-book-cover-makeovers-7-hardcover-to-paperback-redesigns-to-consider.html

No dobrze – skoro mamy już dosyć dobrze potwierdzony fakt, że faktycznie oceniamy książki po okładkach, to może zadajmy też sobie pytanie – dlaczego to robimy?

Językiem ilustracji

Zaskoczy was może fakt, że ilustracje takie, jakie widzimy na dzisiejszych książkach, są rzeczą stosunkowo nową – do końców XIX wieku okładki były uznawane raczej za coś, co miało książkę chronić albo reklamować, a niekoniecznie – zdobić. Ewentualne elementy dekoracyjne wyglądały zupełnie inaczej i było ich stosunkowo niewiele.

https://s3-us-west-2.amazonaws.com/secure.notion-static.com/b77701d0-09ea-428f-ba46-786e849cc894/1840-14-1.jpg
https://s3-us-west-2.amazonaws.com/secure.notion-static.com/150a8f6e-72ca-4e7e-8334-bad0a66e3ee4/1846.jpg
źródło: A short history of book covers – https://www.grapheine.com/en/history-of-graphic-design/history-of-book-covers-1

W 1894 roku wydano publikację o nazwie The Yellow Book, czyli Żółta Książka. Był to początek współczesnej ery książkowej – od tego okresu zaczęło w Europie coraz bardziej rozpowszechniać się stosowanie ilustracji do przyciągnięcia uwagi czytelnika. Dziś rzadko kiedy widzimy pozycje pozbawione jakiegoś rodzaju elementu ilustracyjnego – choć może on być też zaprojektowany poprzez użycie jedynie typografii jako środka wyrazu.

https://s3-us-west-2.amazonaws.com/secure.notion-static.com/a4f96f3d-6a63-404b-8e32-8572f6f20f68/1894-The-Yellow-Book-Vol.jpg
źródło: A short history of book covers – https://www.grapheine.com/en/history-of-graphic-design/history-of-book-covers-1

Współczesna okładka książkowa ma trzy podstawowe zadania: ma przyciągać uwagę, oferować podstawowe informacje o danym tytule oraz, co bardzo ważne, wskazywać na gatunek literacki – i, wedle niektórych badań, na przekazanie tych wszystkich bodźców ma zaledwie trzy sekundy, bo tyle przeciętnie zajmuje czytelnikowi podświadoma decyzja, czy zainteresować się bliżej daną lekturą. Powinna się wyróżniać, ale nie za bardzo – jeśli wspomniany czytelnik nie będzie w stanie od razu rozpoznać szufladki, w jaką powinien waszą powieść włożyć, to szanse na to, że w ogóle po nią sięgnie, są minimalne. Jestem pewna, że na pierwszy rzut oka bylibyście w stanie odróżnić od siebie romans, kryminał i fantastykę, nawet, jeśli nie rozumielibyście ich tytułów – zadaniem dobrego grafika jest stworzenie projektu, który będzie natychmiastowo rozpoznawalny. Jeśli chodzi o literaturę typowo rozrywkową, to bardzo często ilustracja, którą zobaczycie na okładce, nie będzie też miała zbyt wiele wspólnego z faktyczną treścią czytanej przez was powieści – będzie za to podobna do wszystkich innych książek tego typu, wpisując się w ustalone, choć często nieświadome oczekiwania czytelników.

https://s3-us-west-2.amazonaws.com/secure.notion-static.com/a2622f99-2c3b-4742-89dd-6b510fb7c9c5/3.1.jpg
Okładki książek young adult.

Poza wspomnianymi trzema czynnikami, okładki często świadczą też o statusie danej książki. Jeśli porównamy ze sobą literaturę popularną z tzw. “literaturą wysoką”, od razu zauważymy spore różnice w podejściu do projektowania ich opakowań. Im “wyżej” pójdziemy, tym trudniej będzie nam od razu zaklasyfikować książkę do danego podgatunku, a niekiedy tym łatwiej przypisać ją do danego wydawcy albo konkretnej serii wydawniczej. Im bardziej ambitna będzie treść danego tytułu – a w każdym razie za im bardziej ambitną będzie chciał ją przedstawić wydawca – tym więcej zobaczymy abstrakcji, eksperymentów z typografią czy kompozycją, niejednoznaczności. Zerknijcie np. na okładki książek noblistów czy pisarzy nagradzanych innymi słynnymi nagrodami – zazwyczaj będą się zdecydowanie różnić od pozycji, które czytamy wyłącznie dla rozrywki.

https://s3-us-west-2.amazonaws.com/secure.notion-static.com/0677e7c3-f0c4-44f9-84c7-a6794389dfef/3.2.jpg
Amerykańskie okładki książek noblistów z ostatnich trzech lat.

Co z tego wynika?

Udało nam się dojść do jednego, głównego wniosku: okładka to narzędzie marketingowe. Jakkolwiek zakorzeniona w naszej kulturze nie byłaby maksyma przestrzegająca przed pochopną oceną, to tak naprawdę pierwszy osąd, jakiego dokonujemy, odbywa się zupełnie bez udziału naszej świadomości. Te parę sekund dzielące cię od zobaczenia okładki a zadecydowania o przeczytaniu blurba z tyłu książki nie jest wystarczającym czasem, żeby dokonać przemyślanego, wyważonego wyboru. O kupnie w dużej mierze decydujemy często intuicyjnie – a za tym, co widzimy na okładce, stoi często cała chmara ludzi, cyzelujących każdy element w jednym tylko celu: żebyśmy sięgnęli po portfel.

Poczytaj jeszcze

Parę źródeł, z których korzystałam pisząc ten tekst – jeśli macie ochotę, warto poczytać:

Marta

Marta

Graficzka specjalizująca się w projektowaniu książek, studentka językoznawstwa, rysowniczka. Pasjami czyta fantastykę i sci-fi, nie pogardzi dobrym reportażem, kryminałem, czy literaturą popularnonaukową. Z uporem maniaka analizuje rzeczy.

Leave a Reply