Polecanki i wygrzebki – IV

Ostatni miesiąc przygwoździł mnie do ziemi – praca, pisanie magisterki, wyjazdy rodzinne, przeziębienie i codzienne lęki i problemy sprawiły, że na pisanie kolejnych tekstów nie miałam ani czasu, ani siły. Zadowalałam się jedynie recenzjami w wersji mini – których zrobię jeszcze w tym miesiącu krótkie podsumowanie – i kilkoma postami na Instagramie, okraszonymi zdjęciami kotka dla uwagi. Ostatni tydzień dał mi jednak odrobinę szansy na regenerację – głównie dlatego że, pokonana katarem, pracowałam dużo mniej i z częstszymi przerwami… Dzięki temu mam już niemniej jednak kilka nowych, rozgrzebanych pomysłów na nowe wpisy, a choć wrzesień wcale nie zapowiada się lżejszy (witaj, przygodo zwana Zakładanie Własnej Firmy Bo Skończyłam 26 Lat i Nie Mam Ubezpieczenia Zdrowotnego!), to na pewno coś merytorycznego się w nim pojawi. Nie przedłużając jednak, przed wami Polecanki i wygrzebki, edycja IV – w której polecam polskie podcasty nie tylko książkowe, a poza tym serwuję bogactwo newsów książkowych i książkookolicznych!

Polecanki

Słuchacie podcastów? Ja robię to codziennie – są dla mnie fantastycznym tłem do pracy, szczególnie, jeśli tego dnia szukam akurat zdjęć czy robię research, albo dłubię nad jakąś okładką. Przez ostatnich kilka lat wypróbowałam już całkiem pokaźną liczbę gatunków i języków – słucham głównie po polsku i po angielsku, choć czasem wpada też norweski czy francuski. Nasi rodzimi podkasterzy mają całkiem sporo ciekawego do polecenia, podrzucam wam więc parę linków do programów w naszym ojczystym języku – o książkach, ale nie tylko.

Czytu-czytu – czytuczytu.pl

Screen z Youtube, podkast Czytu Czytu, odcinek #63. Post: Polecanki  i Wygrzebki IV, Postscript Blog.
Źródło screena: Youtube, kanał Czytu Czytu, odcinek #63 – “Co czytamy w zamknięciu?”

Czytu-czytu to podcast z już całkiem pokaźnym stażem – powstał parę lat temu, a obecnie liczy sobie już 67 epizodów. Przez pierwszych kilka sezonów prowadziły go trzy osoby: Kasia Czajka-Kominiarczuk, czyli wszystkim na pewno znana Zwierz Popkulturalny, Magda Adamus, czyli Catus Geekus i Marta Najman, czyli Oceansoul/Ocia. Obecnie podcast zmienił nieco formułę i z prowadzących zostały dwie pierwsze – ale nowych odcinków nadal słucha się z równie dużą przyjemnością. Większość epizodów podzielona jest na segment “Książki z torebki”, w którym prowadzące rozmawiają o swoich obecnych lekturach, i drugi – temat odcinka, którym bywają rozmaite kwestie – targi książki, błędy w tłumaczeniach, wyzwania czytelnicze i tym podobne. W dyskusjach od czasu do czasu pojawiają się goście – np. inni zaprzyjaźnieni podcasterzy, a rozmowy prowadzone są z ogromnym humorem, ale też bardzo rzeczowym podejściem do danej problematyki. Czytu było, o ile się nie mylę, chyba pierwszym podcastem o książkach po polsku, i bardzo szybko zdobyło ogromną popularność – zasłużenie!

Już tłumaczę – https://www.instagram.com/juz_tlumacze/

Screen ze Spotify, podkast Już Tłumaczę. Post: Polecanki  i Wygrzebki IV, Postscript Blog.
Źródło screenu: Spotify, podkast Już tłumaczę

Drugim książkowym podkastem, który chciałam wam polecić, jest “Już tłumaczę”, prowadzony przez dwie tłumaczki – Elę i Payę, które co tydzień krótko rozmawiają o czytanych przez siebie książkach i poruszają przy okazji inne tematy – jak chociażby podejście do czytania i książek w ogóle, czy różne kwestie społeczne. Odcinki trwają zazwyczaj około dwudziestu minut, co sprawia, że są idealne, jeśli akurat jedziecie gdzieś chwilę dłużej tramwajem czy autobusem. W tym czasie będziecie mieli okazję zapoznać się z literaturą z bardzo różnych zakątków świata – prowadzące opowiadały np. o literaturze rumuńskiej, azjatyckiej czy dotyczącej problemów społecznych USA. Ela i Paya przedstawiają w dużej mierze książki non-fiction i beletrystykę z tych mniej rozrywkowych, a bardziej skłaniającego do przemyśleń. To, co jest w ich podejściu świetne, to przede wszystkim brak zadęcia i patosu (co już parę razy odrzuciło mnie od podkastów o “poważniejszych” książkach) – dziewczyny opowiadają o często niełatwej literaturze w sposób ogromnie przystępny.

Odsłuch społeczny – odsluchspoleczny.pl

Screen strony podkastu Odsłuch Społeczny. Post: Polecanki  i Wygrzebki IV, Postscript Blog.
Źródło screena: http://odsluchspoleczny.pl

Niniejszym przechodzimy do tematów bardziej społecznych niż książkowych – i na pierwszy ogień idzie całkiem niedawno odkryty przeze mnie “Odsłuch społeczny”. Odcinki tego podcastu mają zazwyczaj od 20 do 40 minut, a każdy z nich to rozmowa prowadzącego_ej z eskpertem_tką w danej dziedzinie – od budownictwa, przez edukację, podatek cyfrowy po stan polskiej kolei czy więziennictwa. Dyskusje są merytoryczne i rzeczowe, i pozwalają lepiej zrozumieć sporo skomplikowanych i niejednoznacznych kwestii.

Pismo. Magazyn Opinii – magazynpismo.pl

Screen ze Spotify, podkast magazynu Pismo. Post: Polecanki  i Wygrzebki IV, Postscript Blog.
Źródło screena: Spotify, podkast Pismo. Magazyn Opinii

Kojarzycie magazyn “Pismo”? To miesięcznik z bardzo długimi, ale też bardzo ciekawymi artykułami, pomiędzy którymi przewijają się opowiadania i poezja, a wszystko to okraszone jest świetnymi ilustracjami polskich ilustratorów_ek. Pismo ma też swój podcast, z odcinkami na bardzo różne tematy – znajdziecie tam polecanki skupione wokół jakiejś kwestii, serię “wiersz na poniedziałek”, wersje audio reportaży i artykułów. Inne epizody dotyczyć będą konkretnych problemów społecznych – bardzo ciekawy jest np. cykl “Jak naprawić przyszłość”, gdzie Barbara Sowa rozmawiała z ekspertami_kami z różnych dziedzin o tym, jak będzie wyglądał świat w 2050 roku. Podkast pisma jest świetną propozycją, jeśli chcecie posłuchać ciekawych, zamkniętych dyskusji na konkretny temat.

Nerdy Nocą – nerdynoca.pl

Screen strony podkastu Nerdy Nocą. Post: Polecanki  i Wygrzebki IV, Postscript Blog.
Źródło screena: nerdynoca.pl

Ostatnia z moich polecanek to podcast popularnonaukowy, czyli Nerdy Nocą, którego autorką jest Kaja ‘kya’ Mikoszewska – wspomaga przez kilku stałych gości. “Nerdy” to podcast z odcinkami już dużo dłuższymi, bo nawet kilkugodzinnymi, ale za to przybliżającymi ogrom ciekawych zagadnień w szczegółowy i lekki sposób. Moimi ulubionymi odcinkami są te o historii – przesłuchałam wszystkie i polecam je każdemu, kto miałby ochotę zapoznać się ze starożytnością, nie tylko w Europie – bo w odcinkach przedstawiane są równolegle też wydarzenia z innych kontynentów. Wszystko to podane jest z humorem, bardzo przystępnym językiem, i pozwala poszerzyć nieco horyzonty i wiedzę o tym, co działo się parę tysięcy lat temu – i co z tego wynika!

Wygrzebki

Z Polecanek przechodzimy do drugiego segmentu – tym razem Wygrzebków mam dla was całkiem sporo (najwyraźniej ten miesiąc był pracowity nie tylko dla mnie):

  • Z najnowszych wieści – znamy finalistów Nike: https://bit.ly/2YC6vOK (Wyborcza)
  • W Dwutygodniuku ciekawy artykuł o przekładzie: https://www.dwutygodnik.com/artykul/9061-w-strefie-przekladu.html
  • Niestatystyczny.pl pisze, że sprzedaż książek w te wakacje w porównaniu do poprzedniego roku była wyższa o 20%. Najczęściej czytano Mroza i Ziemkiewicza (co każe wątpić w gusta narodu polskiego…), a w top 3 znalazła się też “Jadłonomia po polsku” Marty Dymek.
  • Paulina Małochleb z bloga Książki na Ostro opisuje, jakie skutki miała pandemia na stan portfeli polskich pisarzy i tłumaczy.
  • Marka Baileys wyszła z ciekawą inicjatywą – wydała serię Reclaim Her Name, w poczet której wchodzą książki słynnych autorek, które aby odnieść sukces, zmuszone były pisać pod męskimi pseudonimami. Teraz książki wyszły pod ich faktycznymi nazwiskami – opisuje Papaya Rocks.
  • Na Lubimyczytac.pl dyskusja pisarzy o piraceniu książek w Internecie.
  • Polityka.pl zwraca uwagę na kuriozalny fakt traktowania literatury fantastycznej przez “poważne” festiwale jako gorszego gatunku.
  • Zachowanie pisarzy w przestrzeni publicznej ma spory wpływ na sprzedaż ich książek – co potwierdza przykład JK Rowling, której transfobiczne wypowiedzi sprawiły, że sprzedaż jej powieści zauważalnie spadła.
  • Biblioteka w Łodzi wpadła na świetny pomysł i utworzyła Szuflandię – czyli “paczkomat” do wypożyczania książek.
  • A na koniec – słyszeliście kiedyś “Hello” Adele po staroangielsku? To teraz macie okazję!

Marta

Marta

Graficzka specjalizująca się w projektowaniu książek, studentka językoznawstwa, rysowniczka. Pasjami czyta fantastykę i sci-fi, nie pogardzi dobrym reportażem, kryminałem, czy literaturą popularnonaukową. Z uporem maniaka analizuje rzeczy.

Ten post ma 5 komentarzy

  1. Panna Kajka

    Ał, ał, ał, będę niepopularna 😉 O “Czytu czytu” słyszałam i nawet chciałam, ale mam problem ze Zwierzem – kiedyś lubiłam, teraz unikam, bowiem zdarzają się jej momenty z serii “co-to-nie-ja”, szczególnie w programach tv (bywała np. w Drugim Śniadaniu Mistrzów na TVN24). Ale po inne spróbuję sięgnąć, szczególnie po “Odsłuch społeczny”, chociaż z podcastami i audiobookami też mam ten problem, że nie mogę ich słuchać jak dziergam, bo się wtedy nie skupiam i zdarzają mi się głupie pomyłki w rękodziele 😉
    A jeśli chodzi o JK Rowling, to po pierwsze – brawo, że dostrzegłaś problem, bo mam wrażenie, że nasza blogosfera milczy w tym temacie i nie wie co powiedzieć. Po drugie, ja chyba jestem za głupia, ale pogubiłam się kompletnie w tematyce jej postów i transfobii, a nawet, powiem szczerze, jak szukałam informacji, sama zostałam wyzwana od homofobów, transfobów i TERFów…
    Już tłumaczę: uważam jej stanowisko za nieodpowiednie, ale uważam też, że nie należy siać na twitterze nienawiść i hashtagi w stylu RIPJKRowling, czy też nawoływać do palenia jej książek(!), bo to pachnie cancel culture, a to już jest mocno niebezpieczne zjawisko i idziemy w stronę skrajności. Uważam, że zamiast atakować, powinno się rozmawiać i edukować z osobami, które po prostu coś chlapną bez przemyślenia, bez refleksji albo z takimi, które wychowywane w nieco innej rzeczywistości wciąż myślą w ramach nieco innej rzeczywistości. Myślę sobie, że jej twit mógł być po prostu nieprzemyślany, bo ostatnio ja sama podobnie zareagowałam w pierwszej chwili na tytuł filmu jednej z organizacji społecznych. Tytuł brzmiał “seks osób z waginami” i pierwsze 10 sek. to było roztrząsanie, że ktoś chce mi “odebrać” coś tak kobiecego jak wagina. W 11. sek. przyszła refleksja, że chodzi o język włączający, ale wciąż w tej sprawie chciałam więcej zrozumieć, uwrażliwić się. Nie jestem w temacie, więc chcę się dokształcić, wciąż mnie to gryzło i czułam się niezręcznie, bezpodstawnie “urażona”, co skończyło się tym, że w czasie rozmowy ze znajomym gejem zostałam przez niego wyzwana od powyższych, gdy wyraziłam swoje odczucia i po paru wymianach zdań (jeszcze spokojnych) spytałam, czy powinno być stosowane sformułowanie w drugą stronę, czyli “osoba z penisem”. Może to głupie pytanie, ale skąd mam wiedzieć, skąd mam się dokształcić? Tak szczerze i po ludzku zrobiło mi się przykro i poczułam się jeszcze bardziej głupio, jeszcze bardziej było mi wstyd za moje wątpliwości, a potem zaczęłam się zastanawiać, czy nie zaczynamy siebie wszyscy zżerać jak ludożercy. Jedna mniejszość (kobiety – uważam, że mniejszość, bo wciąż musimy walczyć o swoje prawa) atakuje drugą mniejszość (osoby LGBT+) i w drugą stronę też to idzie i wszystkie mniejszości, zamiast walczyć ramię w ramię, zaczynają wyrywać sobie skrawki wolności…
    PS
    I od momentu napisania komentarza do jego opublikowania minęło dobre 15 minut, bo się zastanawiam, czy i tym razem nie zostanę przez kogoś internetowo skrzyczana.

    1. Marta

      Ja słucham podcastów bardzo dużo przy pracy, dla mnie to idealne tło. Osobiście Zwierza bardzo lubię, ale fakt, zdarzają jej się takie momenty. 😛

      Co do Rowling – hmm, inkluzywny język w zasadzie byłby fajnym tematem na post. 😀 Ogółem też długo nie rozumiałam, o co do końca chodzi w tej aferze – na naszym podwórku jeśli chodzi o prawa osób trans IMO i sposób mówienia o nich do pewnych rzeczy jeszcze w ogóle nie dotarliśmy, a wypowiedzi Rowling wpisują się w problem, który był obecny długo w debacie publicznej bardziej na zachód, ale u nas chyba jeszcze w ogóle nie zaistniał w dyskusjach. Sianie nienawiści w ogóle jest niefajne, tu się całkiem zgodzę – kampanie hejtu, jakkolwiek szkodliwe by nie były czyjeś wypowiedzi, do niczego konstruktywnego nie prowadzą. Niemniej Rowling akurat od dłuższego już czasu publikuje coraz ostrzejsze wypowiedzi o osobach trans i IMO faktycznie zachowuje się, jakby samo ich istnienie w jakiś sposób stanowiło dla niej zagrożenie, a na próby tłumaczenia o co chodzi obraża się i idzie w zaparte. Takie incydenty zdarzają się jej niestety od kilku lat już. To taki przykład właśnie osoby, o której piszesz – członkini jednej pozbawionej przywilejów grupy, która dowala drugiej pozbawionej przywilejów grupie, tak jakby równe prawa można było przyznać wyłącznie jednej i potem to już game over.

      Jak przeczytałam pierwszy raz “osoby z waginami” i “osoby z penisami” to też miałam chwilę WTF, przyznaję bez bicia. Nadal brzmi to dla mnie totalnie dziwnie, ale jeśli ktoś miałby się dzięki takiemu terminowi poczuć lepiej, to fajnie, że jest – ale też wydaje mi się, że na tym etapie dla kogokolwiek, kto nie interesuje się jakoś mocniej tematem seksualności to będzie brzmiało bardzo nienaturalnie, i trzeba właśnie wtedy spokojnie tłumaczyć, o co chodzi i dlaczego. Ja też dopiero po przeczytaniu wyjaśnienia gdzieś na IG miałam takie “ahaa, okej” – a przecież takie informacje wcale nie są tak łatwo dostępne. Ogółem polecam bardzo profile na IG proseksualna i kasia_coztymseksem, dużo się można dowiedzieć. 🙂

      Co do twojego kolegi, to kurczę, przykro. :< Rozumiem bycie drażliwym na takie tematy, jak się jest LGBT, ale nawet jeśli nie chce się komuś tłumaczyć z jakiegoś powodu danej kwestii, to można powiedzieć "na IG u X jest fajne story o tym", albo "na tej stronie poczytaj". Krzyczenie i wyzywanie kiedy ktoś szczerze pyta, jest strzelaniem sobie w stopę, także bardzo przykro mi, że cię to spotkało. :<

      1. Panna Kajka

        I tu powstaje kolejne pytanie, czy z powodu wypowiedzi Rowling i jej poglądów na tą jedną kwestię należy negować cały jej dorobek i na pewno niebywały wkład jaki ma w rozwój czytelnictwa wśród dzieci, wspieranie całego mnóstwa organizacji dobroczynnych, itd.? Do tego się nawołuje, ze wspomnianym przeze mnie paleniem książek, czy zawstydzaniem osób, które jej powieści czytają (yes, me) jakbyśmy zapomnieli, że ludzie nie są czarno-biali, że mają swoje wady i pewne poglądy, z którymi się nie identyfikujemy, jednocześnie robiąc coś dobrego na innym poletku – nie mówię tutaj o skrajnych przypadkach. W pewien sposób rozumiem jej argument, że używanie sformułowania “osoby, które menstruują” może być dehumanizujące – w naszym kraju-raju wywołuje to śmiech lub zdziwienie, ale, postawmy sobie pytanie, czy użycie takiego sformułowania np. w Arabii Saudyjskiej, gdzie kobiety pozbawione są podmiotowości, całkowicie mogłoby je wyrzucić poza nawias społecznych dyskusji? Tak, tam sytuacja osób LGBT jest jeszcze gorsza niż kobiet, ale czy naprawdę musimy wartościować sytuację poszczególnych mniejszości? Wiem, że to dość skrajny przykład, ale chyba najbardziej dający do myślenia. No i nie po raz pierwszy w ostatnich latach jest pewien problem z językiem. Zmienia się na siłę język, jakby ta zmiana miała w automacie zmienić rzeczywistość, a przecież to jest na odwrót, to język się dostosowuje do zmieniającej rzeczywistości. Czy zwycięstwo w sferze językowej zmieni sytuację prawną/społeczną?
        I jeszcze jedno, chyba najważniejsze – gdyby nie zareagowano tak agresywnie (bo myślę, że to jednak agresywna reakcja) na posty JK Rowling nie wywołałyby one tak obszernej dyskusji i tak naprawdę nie stałaby się ona, mimowolnie, argumentem dla skrajnej prawicy, przykładem na “niedopuszczalne” zachowania “lewaków” oraz argumentem dla bardzo skrajnych feministek, które ją wsparły. Nie wydaje mi się, aby to pomagało wypracować jakąś wspólnotę…
        Dobra, jeszcze jedno nr 2 – zapominamy chyba też o nieutożsamianiu artysty z jego dziełem. Mogę krytykować JK Rowling, ale jednocześnie świat HP to wciąż świat dla mnie bardzo ważny emocjonalnie i mam się tego związku z literaturą wyrzec w imię poprawienia humoru jej krytykom? Bo masa dzieciaków na twitterze nawołuje do palenia jej książek, używa hashtagów sugerujących jej śmierć i ja się pytam: PO CO? Czy to będzie miało taki skutek, że Rowling zmieni swoje poglądy czy zastosuje metodę oblężonej twierdzy? Mam się zacząć wstydzić, że czytam coś, co sprawia mi przyjemność, co mnie bawi, wzrusza, umila życie? H.P. Lovecraft był rasistą pierwszej klasy, ale czym byłaby fantastyka bez jego twórczości? (Aczkolwiek nie tknę Piekary i nie potrafię oddzielić tutaj człowieka od twórczości, o Ziemkiewiczu nie wspomnę… No i np. Marion Zimmer Bradley – jak “przełknę” rasizm Lovecrafta, tak to, co prywatnie robiła Bradley mnie po prostu odrzuca od jej książek, które, czy chcemy, czy nie, są kanoniczne, by nie powiedzieć, kultowe… No i wciąż mam kaca jak słucham Michaela Jacksona, bo uwielbiam jego muzykę, ale ciężko mi ją uwielbiać, wiedząc, jakie są oskarżenia. Serio, można zwariować we współczesnym świecie…)

        PS. A na wpis o języku włączającym czekam! 😉

        1. Panna Kajka

          Urwało mi fragment mojej wypowiedzi, grrr…
          A urwało mi zdanie, że jednak zarzuty wobec MZB to, myślę, dużo większy kaliber niż wypowiedzi JKR i nie chciałam tutaj stawiać znaku równości między jawnym łamaniem prawa i byciem po prostu obrzydliwym a byciem zacofanym w pewnych sprawach.!

        2. Marta

          To o utożsamianiu artysty z dziełem też właśnie ciekawym wątkiem – tym bardziej, że z tego co wiem, Rowling nie wspiera np. finansowo jakiś organizacji anty-trans czy coś w ten deseń, więc trudno traktować ją jako osobę tak samo złą jak np. właśnie Bradley, która w ogóle jest poza skalą, czy (mniejszy kaliber niż Bradley, większy niż Rowling) O. S. Card, który wspiera terapie konwersyjne dla gejów. To, co mówi JKR, w kontekście zachodnim przede wszystkim jest niewłaściwe (bo tak jak mówisz w kontekście innych kultur i krajów inkluzywne terminy mogłyby być problematyczne z innych względów), i ja np. zastanowiłabym się przed kupieniem jakiejś kolejnej jej książki – ale zgadzam się, że nie można negować całego jej dorobku i wkładu w światową literaturę dziecięcą. Też uważam Harry’ego za świetny cykl i jestem z nim jak najbardziej emocjonalnie związana. IMO w dużej części tak gwałtowny odzew na jej wypowiedzi jest właśnie ściśle powiązany z tym, że bardzo wiele osób ma właśnie do tej serii tak osobiste podejście, i poczuło się “zdradzonych”.

          IMO tych problematycznych autorów, którzy faktycznie mieli poważny wkład w literaturę, trzeba traktować wielowątkowo – czy to Lovecrafta, czy Carda, czy Rowling (tym bardziej, że np. poglądy tej ostatniej dwójki nie przenikają do ich tekstów, a w każdym razie ja np. nie widzę transfobicznych wątków w Harrym…). Nie można unikać tematu szkodliwych wypowiedzi i poglądów, ale nie można też rzucać całego ich dorobku na stos i domagać się, żeby wymazać ich całkowicie z historii. To, czy ich czytać, czy nie, powinno być indywidualną kwestią, bo temat jest na tyle skomplikowany, że trudno znaleźć na niego jednoznaczną odpowiedź.

          A odnośnie jeszcze zmieniania świata językiem – zmiana niejako “na siłę” języka jak najbardziej ma wpływ na zachowania społeczne. 🙂 Widać to chociażby w takich pierdołach, jak to, że np. w jeśli w ogłoszeniu o pracę użyje się form męskich i żeńskich, będzie miało to wpływ na ilość CV, które dostanie ogłoszeniodawca od kobiet. Jest trochę badań odnośnie tego, jak włączający język wpływa na zwiększenie aktywności tych wykluczonych grup w życiu społecznym, i ich widoczność w przestrzeni publicznej ogółem. Ale jak najbardziej I see your point – bo nie można zapominać o szerszym kontekście i o tym, że w różnych miejscach na świecie różne problemy są bardziej i mniej priorytetowe. Fakt, że ogóle dyskutujemy o takich rzeczach jest sam w sobie wynikiem a) tego, że należymy do krajów “rozwiniętych”, b) europejskiego/amerykańskiego punktu widzenia – bo np. sporo języków i kultur nieeuropejskich (np. języki Maorysów), od ZAWSZE miało formy określające osoby nie będące kobietami ani mężczyznami, na nieheteronormatywne i niebinarne formy związków, itp., bo to była normalna część ich kultury. Ale z racji, że nie są to kultury dominujące w dyskursie + kolonializm, jakoś mamy tendencję o nich zapominać… I już przestaję, bo zaraz napiszę esej na ten temat w polu na komentarze. 😀

Leave a Reply