Polecanki i wygrzebki – V

Parę dni temu skreśliliśmy w kalendarzach ostatni dzień października; liście coraz gęściej opadają z drzew, a kolejne dni przynoszą coraz więcej chłodu i coraz mniej światła. Atmosfera na ulicach z kolei nadal jest gorąca – i, szczerze mówiąc, chyba nigdy nie czułam się tak dumna z naszego społeczeństwa. Nerwy mamy wciąż napięte jak postronki – a w każdym razie na pewno czuję się tak ja. Trzymam kciuki za wszystkich, którzy są w stanie protestować i prawie dzień w dzień wychodzić na ulice, i chylę przed Wami czoła – gdybym tylko mogła, byłabym tam razem z Wami.

Jeśli jednak potrzebujecie krótkiej przerwy od protestów, to podrzucam Wam parę polecanek i wygrzebków. Tym razem – o kilku sposobach na kołowanie tanich ebooków polskich i zagranicznych, a w wygrzebkach – parę newsów języków, a także o tym, jak znaleźć najbardziej bezużyteczne strony w Internetach.

W zeszłym miesiącu…

…na blogu pojawiły się dwa posty – o conlangach:

Jak czytać dużo, a płacić mało

Jak wszyscy wiemy, książki, niestety, całkiem sporo kosztują.

Dotyczy to niestety nie tylko książek istniejących fizycznie, ale i elektronicznych – mimo iż w przypadku tych drugich znikają koszty magazynowania i druku. Wydawcy nie kwapią się do obniżania cen na wydania cyfrowe, nierzadko zdarza się więc, że w wyniku tej czy innej promocji digitalowa wersja powieści, na którą polujemy, jest droższa niż jej papierowe rodzeństwo.

Jeśli czytacie jednak szybko i dużo, to miejsce na półkach prędzej czy później zaczyna się kończyć, tak samo jak i pieniądze na koncie – i właśnie dlatego warto znać miejsca, które podpowiedzą nam, gdzie i kiedy kupić e-booka najtaniej.

Lokalnie

W polskim Internecie istnieją dwie opcje, pozwalające oszczędzić pieniądze: Upolujebooka.pl oraz Legimi.pl.

UpolujEbooka to opcja korzystna dla tych z was, którzy wydają na książki mniej niż 50 złotych miesięcznie. Strona ta działa w sposób następujący:

  1. wyszukujecie pozycję, na której wam zależy

2a) przeglądacie listę sklepów, w których jest dostępna, i wybieracie ten z najniższą w danej chwili ceną, LUB

2b) zakładacie konto i oznaczacie, że danego e-booka mielibyście ochotę kupić jedynie jeśli jego cena spadnie, powiedzmy, do 15 zł. Serwis na bieżąco śledzi oferty polskich księgarni internetowych i w momencie, w którym cena książki osiągnie pożądany przez was pułap, dostajecie mejla z powiadomieniem – i możecie radośnie dokonać zakupu.

Opcja druga to Legimi – serwis, którego raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. Legimi działa na zasadzie subskrypcji – za około 40 złotych miesięcznie dostajecie dostęp do pokaźnej bazy e-booków i audiobooków, do której często wpadają nowości.

Zrzut ekranu pokazujący stronę legimi.pl // Postscript.pl
Legimi.pl

Legimi ma jednak swoje ograniczenia – na przykład, bazowej subskrypcji można używać tylko na jednym czytniku (mimo że serwis oznajmia, że możliwy jest dostęp „na 4 różnych urządzeniach”, w tę liczbę nie wchodzi drugi czytnik – i tak, dowiecie się tego dopiero, jak zaczniecie grzebać, bo tej informacji nie ma nigdzie na wierzchu). Istnieje opcja wykupienia dostępu na kolejne urządzenie – trzeba za tę przyjemność doliczyć do subskrypcji 20 zł, a funkcjonalność ta włączy się dopiero od następnego miesiąca rozliczeniowego (jeśli więc wykupicie subskrypcję we wrześniu, na dwóch czytnikach będziecie mogli czytać dopiero w październiku).

Jeśli czytacie na Kindle’u, to warto też zwrócić uwagę na to, że nie wszystkie książki na ten akurat czytnik są udostępnianie. W praktyce nie znalazłam co prawda wielu, których by to dotyczyło, ale może to akurat po prostu nie dotyczyć gatunków, po które najczęściej sięgam.

Zagranicznie

Jeśli czytacie z kolei w językach innych, niż polski, przyda się wam też pewnie wiedza odnośnie tego, jak polować na e-booki poza naszymi granicami.

Jednym z zagranicznych odpowiedników UpolujEbooka jest EReaderIQ – strona, która śledzi ceny książek na witrynach Amazonu. Po wejściu na nią możecie albo przeglądać obecne promocje – na przykład wszystkie pozycje kosztujące mniej niż $1 – albo, ponownie, założyć konto i ustawić pułap cenowy, który byłby dla was akceptowalny. W momencie, w którym e-book osiągnie ten poziom, dostaniecie powiadomienie mejlowe.

Warto też zauważyć, że promocje na Amazonie bywają dużo bardziej korzystne, niż cokolwiek, co zobaczycie w polskich księgarniach – nie jest rzadkim zjawiskiem widok książki przecenionej na np. $0.99.

(…i tak, ma to pewnie związek z tym, że Amazon jest stereotypowo wręcz złym korpo wyzyskującym swoich pracowników.)

Drugim serwisem, który warto znać, jest Luzme.com. Oferta Luzme nie ogranicza się jedynie do Amazonu – portal sprawdza też ceny e-booków na stronach chociażby Apple, Google Play, Kobo czy Barnes&Noble. Możemy też ustawić swoje preferencje odnośnie języków, w których będziemy szukać książek – poza angielskim dostępne są między innymi niemiecki, francuski czy włoski – i, ponownie, pułap cenowy, którym jesteśmy zainteresowani. Konto na Luzme można też połączyć z Goodreads, jeśli z niego korzystacie – jeśli wasze konto ustawione jest jako „publiczne”, to Luzme może automatycznie pobrać dane o książkach z listy „to-read” i wysyłać wam alerty, jeśli cena którejś spadnie poniżej ustawionego przez was poziomu.

Zrzut ekranu pokazujący stronę luzme.com // Postscript.pl
luzme.com

Wygrzebki

  • Jeśli kiedyś pragnęliście znaleźć najbardziej bezużyteczne strony w Internecie, to tu: https://uselessweb.site jest narzędzie właśnie do tego.
  • Ze smutnych wieści: zmarł Terry Goodkind, autor Miecza Prawdy. Autor miał 72 lata.
  • Jakiś czas temu Dictionary.com – największy słownik angielsko-angielski w Internecie – dokonał ogromnej aktualizacji swojej bazy danych. Aktualizacja miała na celu zmianę niektórych wyrażeń na takie wyrażające większy szacunek dla osób, których dotyczą – np. zamiast słowa addict pojawia się teraz habitual user of lub person addicted to. Dodano również 650 nowych wpisów dotyczących współczesnych zjawisk – takich jak np. ecoanxiety, czyli stres spowodowany zmianami klimatycznymi (źródło: https://www.theguardian.com/books/2020/sep/01/dictionarycom-revises-definitions-eliminate-prejudiced-language)
  • Chcecie zobaczyć, jak Ziemia wyglądała 200 milionów lat temu. gdzie znajdowało się wtedy wasze miasto, i jakie dinozaury żyły na tym terenie? Możecie to zrobić tutaj: KLIK!
  • Ciekawa rozmowa z Janet Hansen, opowiadająca o tym, jak projektuje się okładkę do książki, której autor siedzi w więzieniu: KLIK!
  • Jesteście ciekawi, jak długie są średnio książki różnych gatunków? Tutaj: KLIK! możecie się dowiedzieć. Najdłuższe bywają horrory i science-fiction – około 377 tysięcy słów – za to najkrótsze są zbiory opowiadań i tzw. „literatura kobieca – od 101 do 163 tysięcy słów.
  • Kojarzycie język taki jak Scots? Jest to język z Wysp Brytyjskich, należący do grupy języków germańskich. Jak wiele innych, ma on też swoją Wikipedię. Niestety, całkiem niedawno okazało się, że spora jej część została napisana… przez amerykańskiego nastolatka, który Scots nie zna, napisał więc dziesiątki tysięcy haseł, przekształcając angielski na wzór wyobrażanego przez siebie szkockiego akcentu (źródło: https://www.theregister.com/2020/08/26/scots_wikipedia_fake/).
Marta

Marta

Graficzka specjalizująca się w projektowaniu książek, studentka językoznawstwa, rysowniczka. Pasjami czyta fantastykę i sci-fi, nie pogardzi dobrym reportażem, kryminałem, czy literaturą popularnonaukową. Z uporem maniaka analizuje rzeczy.

Ten post ma jeden komentarz

  1. Panna Kajka

    Coś czuję, że ten link dinozaurowy zapewni mi zabawę na kolejne godziny 😀

Leave a Reply