Polecanki i wygrzebki – VII

Parę tygodni temu w Internecie rozgorzała na nowo dyskusja o polskiej fantastyce, a raczej jej mniej chlubnych przedstawicielach – wszystko to za sprawą filmów ilustratorki Kasi Babis z cyklu „Dziady polskiej fantastyki”. Na tapet i usta wszystkich znów wskoczyli panowie tacy jak Andrzej Pilipiuk, Andrzej Ziemiański czy Jacek Piekara – autorzy Fabryki Słów, z których każdy może się pochwalić poczytnym cyklem – oraz bardzo konserwatywnymi poglądami. Wśród dyskusji o tym, ile w polskiej fantastyce przelewa się seksizmu i mizoginii, pojawiło się też jednak kilka innych głosów – że może zamiast zwracać uwagę na pisarzy, którzy faktycznie mają jakieś niezdrowe problemy z kobietami, światło reflektorów powinno się zwrócić raczej na innych – tych, którzy piszą rzeczy świetne, a często mniej szeroko omawiane. W tych polecankach i wygrzebkach zatem – polscy autorzy fantastyki, których nie wstyd czytać (o autorkach pisałam tu: Polecanki i wygrzebki – I).

Polecanki – fantastyka nie taka przaśna

Zacznijmy od kogoś bardzo znanego, a mianowicie – Roberta Wegnera i jego serii Opowieści z meekhańskiego pogranicza (wyd. Powergraph), która obecnie liczy sobie sześć tomów. Opowieści są dość powszechnie uznawane za cykl morderczo wciągający i mistrzowsko skonstruowany, i nie bez powodu. Wegner stworzył wielobarwny, ogromny i przepełniony różnorodnymi kulturami świat, po czym wplótł w jego historię losy złożonych, bardzo różnych od siebie bohaterów. Tym bohaterom z kolei kazał ścierać się nie tylko z intrygami śmiertelnych władców, ale też z machinacjami bogów, traktujących ludzi jedynie jako narzędzia czasowo przydatne do osiągnięcia własnych celów.

Okładki "Opowieści z meekhańskiego pogranicza" Roberta Wegnera. Post: polecanki i wygrzebki vii

Drugim autorem, na którego chciałam wam zwrócić uwagę, jest Adam Przechrzta z cyklem Materia Prima (wyd. Fabryka Słów)- czyli opowieścią dziejącą się w Warszawie z początków dwudziestego wieku, w której polski alchemik, Olaf Rudnicki, łączy siły z oficerej rosyjskiej gwardii. Ich zadaniem jest odkrycie tajemnic enklaw – obszarów nie z tego świata, skolonizowanych przez przeraźliwe monstra, które pojawiły się w środku kilku miast – w tym Warszawy i Petersburga. Książki Przechrzty to przede wszystkim świetna rozrywka i wartka akcja, a wszystko to osadzone jest w słabo eksplorowanym dotychczas w fantastyce okresie historycznym.

Okładki "Materia Prima" Adama Przechrzty.

Pisarz numer trzy to Marcin Mortka – autor ogromnej ilości bardzo dobrych powieści fantastycznych, z których trudno wybrać jedną do polecenia – polecę więc kilka. Całkiem niedawno dzieliłam się z wami mini-recenzją jego „Nie ma tego Złego” (wyd. SQN) – czyli klasycznego przygodowego fantasy ze szczyptą humoru, w którym śledzimy przygody Edmunda zwanego Kociołkiem i jego drużyny (więcej: [łapcie recenzję!]). Na swoich półkach mam też tego autora między innymi „Mefista” – czyli historię o diable, który trafia do prowincjonalnego polskiego miasteczka, aby pogrążyć ludzi w grzechach. O niego opierają się z kolei „Morza Wszeteczne” – opowieści o nietypowych piratach, którym przewodzi kapitan Roland ze statku Błędny Rycerz. Książki Mortki są według mnie gwarantem dobrej, pozbawionej zgrzytów rozrywki, a wszechstronność pisarza sprawia, że w jego twórczości każdy znajdzie coś odpowiadającego swoim gustom.

Okładki książek Marcina Mortki.

Zabierając się za tę listę zorientowałam się, że polską fantastykę zdarza mi się ostatnimi laty czytać stosunkowo rzadko – choć kiedyś to właśnie po nią głównie sięgałam. Postanowiłam to nadrobić, więc w drugiej połowie tego roku, jeśli lubicie takie klimaty, wyglądajcie nowych polecanek – i mini-recenzji!

Wygrzebki

Marta

Marta

Graficzka specjalizująca się w projektowaniu książek, studentka językoznawstwa, rysowniczka. Pasjami czyta fantastykę i sci-fi, nie pogardzi dobrym reportażem, kryminałem, czy literaturą popularnonaukową. Z uporem maniaka analizuje rzeczy.

Leave a Reply