Polecanki i wygrzebki X – 3 serie urban fantasy, po które warto sięgnąć

Dziś w polecankach: trzy (a może więcej?) serie urban fantasy, które dobrze się czyta, a poza tym o włoskim kucharzu, który wrzucił do Wezuwiusza Jedyny Pierścień, papierze z kamienia i pisarzach sci-fi na usługach francuskiej armii.

1)  Mercy Thompson (lub też cokolwiek Patricii Briggs) 

Saga o Mercy Thompson liczy sobie dziś dwanaście tomów, a autorka na tym nie poprzestaje – równolegle wydaje też równie dobrą serię „Alpha & Omega” (niestety nietłumaczoną na polski). Jej „główny” cykl opowiada o mechaniczce potrafiącej zmieniać się w kojota, która wplątuje się w skomplikowane sprawy dotyczące wilkołaków, fae i wampirów – i która co rusz komplikuje sobie życie osobiste. Każdy tom to najczęściej osobna opowieść, połączona postaciami bohaterów i kilkoma cierpliwie budowanymi w tle długofalowymi wątkami.

Całość to świetne, dające mnóstwo frajdy przygodówki – Briggs tworzy fantastyczną strukturę magicznego społeczeństwa, w którym każda rasa ma swoją specyfikę. Rzeczywistość, którą kreuje w cyklu o Mercy jest jego największym atutem – bliźniaczo podobny do naszego świat zaludniają poza ludźmi najrozmaitsze istoty, a autorka sięga po bardzo szerokie spektrum mitologicznych stworzeń. Zaczynamy od wilkołaków, wampirów i wzorowanych na celtyckiej mitologii fae, po czym przechodzimy do bytów wywodzących się z mitów nordyckich czy przekazów rdzennych Amerykanów. A listę zalet serii wieńczą różnorodni, nie dający się nie lubić bohaterowie.

Nie polecałabym może czytania wszystkich tomów na raz – niektóre są budowane na podobnych schematach, można więc po jakimś czasie poczuć przesyt. Jest to jednak cykl, do którego wraca się z przyjemnością, i równie dobrze czyta się też po raz kolejny w ramach przypomnienia.

Okładki książek urban fantasy Patricii Briggs - polecanki.

 2) Kelley Armstrong, „Women of the Otherworld”

Kelley Armstrong to pisarka niezwykle „płodna”, a poza tym ogromnie solidna – jej seria „Kobiety z Innoświata” liczy sobie 13 tomów, choć na polski przetłumaczono niestety jedynie dwa. Te dwa na pewno warto przeczytać – opowiadają one historię Eleny Michaels, jedynej kobiety-wilkołaczki, która nie umie pogodzić się ze swoją naturą, i zręcznie grają z thrillerową konwencją. Późniejsze książki z cyklu skupiają się już na innych bohaterkach – wiedźmach, demonach czy wampirzycach.

Jeśli czytacie po angielsku, to warto też przyjrzeć się dwóm innym seriom Armstrong. „Cainsville” opowiada o młodej prawniczce, która nagle dowiaduje się, że jest adoptowana, a jej biologiczni rodzice to para seryjnych morderców. Kobieta postanawia udowodnić ich niewinność, a w trakcie śledztwa dowiaduje się, że w sprawę zamieszane były też inne moce…

Z kolei „Rockton” to już nie fantastyka, a dość nietypowa seria kryminałów. Akcja ma miejsce w odciętym od świata miasteczku w kanadyjskiej głuszy – tytułowym Rockton – do którego przeprowadza się detektywka wydziału zabójstw, aby pomóc przy rozwiązaniu sprawy morderstwa. Miasteczko jest jednak jedyne w swoim rodzaju – mieszkają w nim ludzie, którzy chcą „zniknąć” z normalnego świata, w tym przestępcy, jego istnienie objęte jest ścisłą tajemnicą, a w głuszy je otaczającej grasują niebezpieczni barbarzyńcy.

Warto sięgnąć po wszystkie trzy serie Armstrong i przekonać się, która najbardziej przypadnie wam do gustu.

Okładki książek urban fantasy Kelley Armstrong.

 3) Seanan McGuire – „InCryptid”, Toby Daye 

Na koniec autorka, której powieści niestety na polski tłumaczone nie są, dostępna będzie więc dla tych z was, którzy czytają po angielsku. Fakt ten, nota bene, uważam za zbrodnię – czytałam bowiem większość z jej książek i nie zawiodłam się ani razu.

Na pierwszy ogień – seria „InCryptid”, czyli opowieść o rodzinie kryptozoologów, którzy chronią magiczne istoty przez ludzkością. Poza całym korowodem najróżniejszych magicznych stworzeń znajdziemy tu niesamowicie wyrazistych bohaterów i bohaterki, no i mnóstwo humoru – na pierwszy plan wybija się klan bardzo religijnych myszy. Kolejne tomy podążają za kolejnymi członkiniami rodziny Price’ów, ale przez pierwsze 6 książek (dotychczas wydano 10) prym wiedzie Verity – „marnotrawna” córka, która próbowała przez chwilę prowadzić „normalne” życie. Jak to zazwyczaj się okazuje – nie było to takie proste.

Kolejna seria tej autorki to cykl o October Daye – detektywce będącej w połowie fae, z bardzo skomplikowaną rodziną, która nieustannie zostaje wplątana w intrygi walczących między sobą dworów. Toby jest nieco starsza niż zazwyczaj bohaterki urban fantasy – ma już dorosłą córkę – przez co i narracja przez nią prowadzona jest nieco dojrzalsza. W sadze o October znajdziemy ogrom odwołań do celtyckich mitów i legend, sporo brutalności i rozczarowania światem, ale też akcji i humoru.

Seanan McGuire, podobnie jak Kelley Armstrong, jest twórczynią niezwykle produktywną, przez co te dwie serie nie wyczerpują wcale jej repertuaru. Równie warte polecenia są chociażby „Indexing” – duologia o agencji detektywistycznej zajmującej się badaniem spraw baśniowych postaci, czy „Wayward Children”, za którą została nagrodzona Hugo.

Okładki książek Seanan McGuire - polecanki.

Wygrzebki

  • Francuska armia zaprzęgła do wsparcia sił zbrojnych pisarzy science fiction. Autorzy mają za zadanie wymyślić futurystyczne scenariusze zagrożeń, z którymi mogłaby zmierzyć się armia w przyszłości.
  • Państwowy Instytut Wydawniczy będzie tworzył kluby czytelnicze w większości dużych miast, na przykład w Poznaniu, Gdańsku czy Krakowie.
  • 62 proc. Polaków deklaruje, że lubi książki – więcej jest czytelniczek niż czytelników:
  • Pewien kucharz z Mediolanu postanowił żyć jako hobbit. Wrzucił nawet pierścien do Wezuwiusza.
  • Projektantka Christine Rhee stworzyła ciekawy projekt, w ramach którego przeprojektowała okładki niektórych książek tak, jakby ich główną grupą docelową byli wyłącznie mężczyźni albo wyłącznie kobiety. Warto zerknąć!
Marta

Marta

Graficzka specjalizująca się w projektowaniu książek, studentka językoznawstwa, rysowniczka. Pasjami czyta fantastykę i sci-fi, nie pogardzi dobrym reportażem, kryminałem, czy literaturą popularnonaukową. Z uporem maniaka analizuje rzeczy.

Leave a Reply