Read more about the article 47. Dobra klisza nie jest zła: czyli ulubione i znienawidzone tropy książkowe
Photo by Daisa TJ on Pexels.com

47. Dobra klisza nie jest zła: czyli ulubione i znienawidzone tropy książkowe

Jako społeczeństwo mamy za sobą dobrych parę tysięcy lat tworzenia literatury - nic więc dziwnego, że nie każdy nowy autor jest w stanie wymyślić nietypową, unikalną fabułę, a Niektóre gatunki literackie wręcz opierają się na utartych, bardzo rzadko modyfikowanych schematach i specyficznym stylu. Kliszami można jednak posługiwać się sprawnie, a można zanudzać. Jakie są wasze ulubione i znienawidzone tropy?

4 komentarze

46. Jak projektuje się okładki? O sekretach tworzenia książek

Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda proces projektowania okładki - od początku do końca? To nie musicie się już dalej zastanawiać - wystarczy, że przeczytacie ten post. Czym różni się projektowanie w książki wydawanej w wydawnictwie, a czym w self-publishingu? Czy projektant i ilustrator to zawsze ta sama osoba? I ile trwa projektowanie? O całym procesie w opowieści - i pytaniach i odpowiedziach.

0 Komentarzy

Polecanki i wygrzebki – IX

Dziś w polecankach - dwa słowa o najlepszych książkach, które wpadły mi w ręce dotychczas w tym roku, wielogatunkowo i wielojęzycznie. A w wygrzebkach - między innymi najpopularniejsze emoji, fejkowe książki Dickensa i książka, którą zwrócono do biblioteki po trzystu latach.

0 Komentarzy

45. Polscy projektanci, czyli kto stworzył twoją ulubioną książkę

Wiesz kto zaprojektował okładkę twojej ulubionej książki? Czasy, kiedy polskie regały straszyły koszmarną typografią i niezrozumiałymi zlepkami niedopasowanych ilustracji odchodzą powoli w zapomnienie. Na rynku pojawia się coraz więcej pozycji wydanych z prawdziwym pietyzmem i dbałością o najmniejszy nawet szczegół - w tym tekście dowiecie się, komu je zawdzięczamy.

2 komentarze

42. E-booki: jak się rodzą i dlaczego w bólach

Kiedy byłam na początku ścieżki projektantki graficznej, chłonęłam każdy skrawek wiedzy jak wodę na pustyni - i wciąż było mi mało. Wydawało mi się, że opanowałam już podstawy składu, wiem co nieco o typografii, czas nadszedł więc ruszyć dalej - i tak skierowałam swoje spojrzenie ku e-bookom. Skoro pracowałam już nad drukowanymi wersjami książek, nie mogło być przecież rzeczą o wiele trudniejszą zamienienie gotowego już w zasadzie pliku na edycję cyfrową, prawda? ...jak się zapewne domyślacie, nieprawda - bo odpowiedzią na pytanie "jak się rodzą e-booki" jest "e-booki rodzą się w bólach".

0 Komentarzy